Co było impulsem do stworzenia własnej marki?
Impulsem była potrzeba tworzenia rzeczy pięknych, autentycznych i bliskich naturze. Od zawsze miałam w sobie ogromną miłość do rękodzieła, zapachów, symboliki i wyjątkowych detali, które opowiadają historię. W pewnym momencie poczułam, że chcę dzielić się tym z innymi – dawać kobietom biżuterię, która nie tylko zdobi, ale też wspiera i niesie intencję. Tak powstała moja marka Dore Dora – z serca, z potrzeby tworzenia z sensem i uważnością.
Jak długo trwały poszukiwania idealnej nazwy i dlaczego właśnie ta została wybrana?
Szukając nazwy, długo wahałam się między różnymi opcjami – chciałam, by była kobieca, subtelna, łatwa do zapamiętania i jednocześnie miała duszę. Inspirowały mnie natura i symbole kobiecości, ale większość nazw brzmiała zbyt twardo lub zbyt poważnie. W końcu postawiłam na Dore Dora – nazwę, która jest lekka, melodyjna i osobista. To gra słów oparta na moim imieniu, Dorota, ale z artystycznym twistem. „Dore" przywołuje na myśl coś złocistego, ciepłego, kobiecego; „Dora" to ja – twórczyni marki. Nazwa jest prosta, ale zapadająca w pamięć i dobrze oddaje charakter biżuterii, którą tworzę: eleganckiej, zmysłowej, z duszą i intencją.
Co wyróżnia produkty Dore Dora na tle innych dostępnych na rynku?
To, co wyróżnia Dore Dora, to autentyczność i energia zawarta w każdym projekcie. Nie tworzę biżuterii tylko po to, by zdobiła. Tworzę z myślą o emocjach, intencjach i potrzebach kobiet. Biżuteria zapachowa z lawy wulkanicznej, naturalne kamienie dobrane pod kątem symboliki i działania energetycznego, osobisty charakter projektów – to wszystko sprawia, że każdy egzemplarz ma swoją duszę. Dodatkowo nie powielam wzorów, nie podążam za masowymi trendami. Zamiast tego proponuję unikalne, ręcznie tworzone projekty, powstające w kameralnej pracowni, z uważnością na detal i potrzebę serca.
Czy łatwo było odnaleźć się na rodzimym rynku z autorską marką?
Nie było łatwo, ale było warto. Rynek handmade w Polsce jest coraz bardziej świadomy i wymagający, ale też coraz bardziej otwarty na wartości, autentyczność i jakość. Musiałam nauczyć się wielu rzeczy – od fotografii, przez sprzedaż, po kontakt z klientem. Ale dzięki temu rozwijam się nie tylko jako twórczyni, ale i jako kobieta prowadząca swoją markę z pasją i odpowiedzialnością.
Czy pamiętasz pierwszego klienta lub pierwsze zamówienie? Jakie to było uczucie?
Oczywiście! Pierwsze zamówienie zapamiętam na zawsze. To była mieszanka ekscytacji i niedowierzania: "Naprawdę ktoś chce nosić coś, co stworzyłam?" To uczucie ogromnej radości, ale i odpowiedzialności. Od tamtej pory każde zamówienie traktuję jak ważny list – pakuję je z sercem, czułością i dobrą intencją.
Co daje Ci największą satysfakcję w codziennym prowadzeniu marki?
To, że mogę tworzyć w zgodzie ze sobą i dzielić się tym, co daje radość innym kobietom. Największą satysfakcję dają mi wiadomości od klientek, że noszą moje projekty na co dzień, na ważne momenty, że czują się z nimi bliżej siebie. To dla mnie największa nagroda.
Czy zdarzyło Ci się stworzyć coś zupełnie „przypadkiem", a okazało się hitem?
Tak! Jedna z moich bransoletek z lawy i amazonitu powstała "z resztek" – po prostu połączyłam to, co zostało na stole. Okazało się, że ten spontaniczny projekt pokochały klientki i zamawiały go w różnych wersjach kolorystycznych. Czasem intuicja ma większą moc niż planowanie.
Co najbardziej inspiruje Cię do działania?
Natura. Kolory kamieni. Kobiety, które spotykam i ich historie. Uwielbiam obserwować zmieniające się pory roku i przekładać je na formy i kolory biżuterii. Inspirują mnie też emocje i zapachy, dlatego tak często sięgam po motyw aromaterapii.
Po jakie tworzywa, surowce lub narzędzia sięgasz najczęściej w swojej pracy?
Pracuję z naturalnymi kamieniami półszlachetnymi, lawą wulkaniczną, drewnem i elementami ze stali szlachetnej. Uwielbiam różnorodność faktur i to, że każdy kamień jest inny. Z narzędzi najczęściej towarzyszą mi szczypce jubilerskie, dobre światło i... aromatyczna herbata obok.
Jak wygląda Twój proces twórczy — bardziej improwizacja czy plan?
To połączenie jednego i drugiego. Mam swoje szkice, kolory i motywy przewodnie, ale bardzo często pozwalam sobie na spontaniczność. Kamienie same do siebie "mówią" i często układam je intuicyjnie.
Z jakiego projektu jesteś najbardziej dumna i dlaczego?
Z mojej kolekcji biżuterii zapachowej, która łączy kamienie z aromaterapią. To był przełomowy moment, kiedy połączyłam moje dwie pasje: tworzenie i naturalne olejki eteryczne. To projekty, które nie tylko zdobią, ale też pomagają się wyciszyć, dodać sobie energii czy zadbać o swój nastrój.
Gdybyś miała wskazać flagowy produkt marki Dore Dora - który by to był?
Zdecydowanie bransoletki i kolczyki z lawy wulkanicznej do aromaterapii. To produkt, z którym najczęściej jestem kojarzona i który klientki pokochały od pierwszego założenia.
Dla kogo tworzysz swoje produkty?
Dla kobiet świadomych, wrażliwych, które chcą nosić coś pięknego, a zarazem znaczeniowego. Dla tych, które szukają nie tylko biżuterii, ale i emocji, symboliki, spokoju czy siły.
Czy tworzysz spersonalizowane projekty? Jakie? Na czym polega personalizacja?
Tak, bardzo często! Tworzę bransoletki i naszyjniki na zamówienie, dobierając kamienie do potrzeb klientki – czy to wsparcie emocjonalne, energia, intencja, czy pamiątka dla bliskiej osoby. Czasem personalizujemy też zapach (do lawy), znak zodiaku, kolor czy symbol.
Czy masz twórcze dziwactwa, z których się śmiejesz?
Tak! Mam zwyczaj "rozmawiania" z kamieniami. Serio! Gadam do nich, układam w różne wzory i pytam, czy pasują do siebie. To mój mały rytuał twórczy.
Jaką emocję najczęściej próbujesz „przemycić" do swoich projektów?
Spokój i kobiecą siłę. Chcę, by moje projekty były jak mały talizman, który przypomina: "jesteś wystarczająca, jesteś ważna, jesteś sobą."
Jak reagujesz na ciszę – inspiruje Cię czy męczy?
Uwielbiam ciszę! To w niej najczęściej rodzi się pomysł.
Czy masz rytuał na „gorszy dzień w pracowni"?
Mam kilka! Aromatyczna mgiełka z olejków, ciepła herbata, krótki spacer lub porządkowanie kamieni. Zawsze wtedy wraca spokój i wena.
Co zmieniło się w Tobie od czasu, gdy zaczynałaś swoją przygodę z marką?
Zyskałam odwagę i pewność, że mogę tworzyć po swojemu i znajdą się osoby, które to docenią. Umiem też lepiej słuchać siebie i ufać intuicji.
Jakie masz plany lub marzenia związane z rozwojem marki Dore Dora?
Marzę o własnej, przytulnej pracowni z małym showroomem, warsztatami na żywo z aromaterapii i kolekcjach tworzonych w zgodzie z emocjami, znakami zodiaku lub np. porami roku. Chcę też dalej rozwijać linię biżuterii zapachowej i współpracować z kobietami, które kochają naturę, piękno i intencję.
Jaką myśl, radę lub słowo otuchy przekazałabyś sobie z czasów, gdy wszystko dopiero się zaczynało?
"Nie musisz być idealna, żeby zacząć. Zacznij z tym, co masz, i daj sobie prawo do nauki i potknięć. Z sercem twórz rzeczy, które ktoś pokocha."