Co było impulsem do stworzenia własnej marki?
Historia stworzenia marki zaczęła się od pojawienia się w naszej rodzinie nowego, małego człowieka. To właśnie wtedy zaczęła się moja intensywna podróż przez świat produktów dziecięcych – godzinami przeglądałam oferty, porównywałam materiały, kolory i jakość wykonania. Chciałam stworzyć przestrzeń wyjątkową, bezpieczną i pełną ciepła. Największym wyzwaniem okazało się urządzenie pokoiku dla niemowlaka. Szukałam dekoracji, które nie tylko będą piękne, ale też stworzą atmosferę bliskości i harmonii. Szybko zauważyłam, że na rynku brakuje produktów, które łączyłyby estetykę z delikatnością i ponadczasowym designem. Z potrzeby serca, z miłości i z własnych doświadczeń narodził się pomysł na Humpty Dumpty Room Decoration – markę, która powstała z marzenia o tworzeniu wyjątkowych przestrzeni dla najmłodszych.
Jak długo trwały poszukiwania idealnej nazwy i dlaczego właśnie ta została wybrana?
Wbrew pozorom, poszukiwania nazwy nie trwały długo – bo ona była ze mną od lat. Humpty Dumpty towarzyszył mi w głowie od czasów szkolnych, kiedy po raz pierwszy usłyszałam tę angielską rymowankę dla dzieci. Pamiętam, że już wtedy urzekła mnie jej melodyjność i lekkość. Gra tych dwóch słów wydała mi się niezwykle wdzięczna – rytmiczna, miękka w brzmieniu, przyjemna dla ucha i oryginalna. Ma w sobie coś dziecięcego, ciepłego i bajkowego. Gdzieś z tyłu głowy nosiłam przekonanie, że jeśli kiedykolwiek stworzę własną markę, to właśnie ta nazwa będzie jej towarzyszyć. I kiedy pojawił się moment, by nadać tożsamość mojej marce, wybór był oczywisty – Humpty Dumpty po prostu czekał na swój czas.

Co wyróżnia produkty Humpty Dumpty Room Decoration na tle innych dostępnych na rynku?
Od samego początku wiedziałam, że Humpty Dumpty Room Decoration ma wyrastać z dziecięcej wyobraźni. To ona jest najbardziej autentyczna – pełna otwartości, nieskrępowanej abstrakcji, naturalnej ciekawości świata. To przestrzeń, do której jako dorośli często tracimy dostęp, a przecież właśnie ona jest źródłem kreatywności i radości. Tworząc produkty, chciałam zatrzymać tę energię i przełożyć ją na język designu. Dlatego nasze kolekcje są minimalistyczne, subtelne i nienachalne – dają dziecku przestrzeń do interpretacji i własnych historii, zamiast narzucać gotowe scenariusze. Bardzo bliska jest mi filozofia Montessori, w której estetyka idzie w parze z funkcjonalnością, a otoczenie wspiera samodzielność i rozwój dziecka. Nasze produkty nie są jedynie dekoracją – są elementem świadomie budowanej przestrzeni, która sprzyja wyciszeniu, koncentracji i swobodnej zabawie. Właśnie to połączenie: dziecięcej wyobraźni, minimalizmu i wartości Montessori wyróżnia Humpty Dumpty na tle innych marek.
Czy łatwo było odnaleźć się na rodzimym rynku z autorską marką?
Czy było łatwo? I tak, i nie. Z jednej strony wchodziliśmy na rynek w bardzo ciekawym momencie. We wnętrzach coraz wyraźniej zaznaczał się styl skandynawski – jasne kolory, naturalne materiały, prostota formy. Minimalizm przestawał być niszowy, a zaczynał stawać się świadomym wyborem. Nasza estetyka idealnie wpisała się w te potrzeby, więc odbiorcy byli już gotowi na takie rozwiązania. Z drugiej strony budowanie autorskiej marki od podstaw zawsze wiąże się z wyzwaniami – z koniecznością edukowania klientów, tłumaczenia swojej wizji i konsekwentnego budowania rozpoznawalności. Minimalizm w przestrzeni dziecięcej nie był wtedy oczywistością, dlatego wymagał odwagi i zaufania do własnej intuicji. Patrząc z perspektywy czasu, to właśnie ten moment – pomiędzy rodzącym się trendem a potrzebą świeżości – stworzył dla Humpty Dumpty Room Decoration przestrzeń do zaistnienia.
Czy pamiętasz pierwszego klienta lub pierwsze zamówienie? Jakie to było uczucie?
Oczywiście, że pamiętam. Pierwszymi klientami byli nasi najbliżsi – rodzina i przyjaciele. To oni jako pierwsi zaufali marce, która dopiero powstawała. Emocje? Ogromna ekscytacja, niedowierzanie i taka dziecięca radość, że to naprawdę się dzieje. Pierwsze zamówienia obejmowały wzory zygzaków i rombów – geometryczne motywy, które właśnie zaczynały pojawiać się w trendach wnętrzarskich. Czułam, że jesteśmy częścią czegoś świeżego, nowego, że wpisujemy się w zmieniającą się estetykę przestrzeni dziecięcych. Najpiękniejszy moment przyszedł jednak później – kiedy zamówienia zaczęły składać osoby zupełnie nam nieznane. To była ogromna satysfakcja i wzruszenie. Świadomość, że ktoś obcy docenia naszą estetykę, rozumie naszą wrażliwość i chce zaprosić ją do swojego domu, była czymś naprawdę wyjątkowym. To wtedy poczułam, że Humpty Dumpty zaczyna żyć własnym życiem.
Co daje Ci największą satysfakcję w codziennym prowadzeniu marki?
Miłość do urządzania wnętrz i ładnych rzeczy towarzyszyła mi od zawsze. Dlatego największą satysfakcję daje mi możliwość obserwowania całego procesu – od pierwszej idei, szkicu czy wzoru widocznego jeszcze tylko na ekranie komputera, aż po gotowy produkt, który trafia do czyjegoś domu. To niezwykłe uczucie widzieć, jak pomysł stopniowo nabiera kształtu, faktury, koloru. Jak z koncepcji staje się realnym elementem przestrzeni. A potem przychodzi ten moment „wow” – kiedy produkt staje się częścią pięknego wnętrza, dopełnia je i nadaje mu charakter. Najbardziej porusza mnie świadomość, że to, co tworzymy, daje ludziom codzienną przyjemność. Że nasze dekoracje towarzyszą im w ich prywatnym świecie – w miejscu, w którym mieszkają, odpoczywają i budują swoje wspomnienia. To właśnie ta droga od pomysłu do czyjejś radości jest dla mnie największą nagrodą
Czy zdarzyło Ci się stworzyć coś zupełnie „przypadkiem”, a okazało się hitem?
Oj, zdecydowanie tak. Najlepszym przykładem jest cała kolekcja Wonderland, inspirowana światem Alicja w Krainie Czarów. Zaczęło się zupełnie niepozornie – od ułożenia czarnych pików na białym tle. Prosty, graficzny motyw, który miał być jedynie eksperymentem z formą i kontrastem. Nie planowałam wtedy całej kolekcji. To był raczej twórczy impuls, zabawa estetyką. A potem wszystko potoczyło się naturalnie. Motyw zaczął się rozwijać – pojawiły się kolejne ilustracje, plakaty, naklejki, a w końcu nawet murale. Świat wyobraźni rozrósł się do pełnej, spójnej opowieści. Siłą okazała się prostota i minimum kolorów. Ta oszczędność środków sprawiła, że wzory były jednocześnie odważne i eleganckie, a przy tym dawały wnętrzu przestrzeń do „oddychania”. Ku mojemu zaskoczeniu kolekcja stała się absolutnym bestsellerem. To był moment, który pokazał mi, że warto ufać intuicji i pozwalać sobie na twórczą swobodę. Czasem to, co powstaje „przypadkiem”, trafia najmocniej – bo jest najbardziej autentyczne.
Co najbardziej inspiruje Cię do działania?
Najbardziej inspiruje mnie dziecięca wyobraźnia – jej swoboda, otwartość i niezwykła umiejętność tworzenia całych światów z pozornie prostych elementów. Dzieci nie potrzebują nadmiaru bodźców. Często to właśnie minimalizm daje im największą przestrzeń do tworzenia własnych historii – i to jest dla mnie ogromna inspiracja. Siłę do działania czerpię także z ludzi. Z wiadomości od klientów, ze zdjęć wnętrz, w których nasze produkty stają się naturalną częścią codzienności. Ogromną satysfakcję daje mi fakt, że z naszych tapet korzystają również placówki edukacyjne – przedszkola i sale zabaw. To miejsca pełne energii, ruchu i kreatywności, dlatego świadomość, że nasze wzory służą tam latami, pozostają uniwersalne i ponadczasowe, ma dla mnie szczególne znaczenie. To także piękne, kiedy klienci do nas wracają. To znak, że estetyka Humpty Dumpty nie jest chwilowym trendem, ale czymś, co dojrzewa razem z przestrzenią i jej mieszkańcami. Właśnie ta trwałość, prostota i możliwość bycia częścią czyjejś codzienności najbardziej mnie inspirują.
Po jakie tworzywa, surowce lub narzędzia sięgasz najczęściej w swojej pracy?
Od początku wiedziałam, że produkty Humpty Dumpty mają być trwałe, bezpieczne i ponadczasowe. Korzystamy wyłącznie ze sprawdzonych materiałów, które spełniają normy i są bezpieczne zarówno dla ludzi, jak i dla środowiska. Tworzymy z myślą o latach, a nie o jednym sezonie czy chwilowym trendzie.
Nasze tapety są wysokiej jakości – odporne na codzienne użytkowanie, z możliwością zmywania zabrudzeń i łatwiejszej pielęgnacji ściany. To szczególnie ważne w przestrzeniach dziecięcych, gdzie estetyka musi iść w parze z funkcjonalnością. Równie istotna jest dla nas technologia druku. Korzystamy z rozwiązań przyjaznych środowisku, używając farb wodnych, które są bezpieczne i neutralne dla domowej przestrzeni. Wierzę, że piękno nie powinno powstawać kosztem zdrowia ani natury. Bo dla mnie prawdziwy design to nie tylko wygląd – to odpowiedzialność.
Jak wygląda Twój proces twórczy - bardziej improwizacja czy plan?
Czasami proces zaczyna się bardzo świadomie: od pomysłu na całą kolekcję, jej motyw przewodni, klimat i historię. Dopiero później projektuję pojedyncze produkty, które układają się w spójną całość. To bardziej strategiczne podejście, w którym każdy element ma swoje miejsce i znaczenie. Bywa jednak zupełnie odwrotnie. Impuls, kolor, jeden drobny detal czy graficzny element potrafią stać się początkiem czegoś większego. Z jednego motywu zaczyna budować się opowieść, która naturalnie prowadzi do kolejnych wzorów i w efekcie do całej kolekcji. Lubię tę równowagę. Plan daje mi strukturę i kierunek, a improwizacja świeżość i autentyczność. Myślę, że właśnie dzięki temu projekty Humpty Dumpty są jednocześnie przemyślane i pełne lekkości.
Z jakiego projektu jesteś najbardziej dumna/y i dlaczego?
Takich projektów jest kilka – i każdy z nich ma dla mnie szczególne znaczenie. Na pewno kolekcja Wonderland. To był pierwszy projekt, który został tak mocno doceniony przez klientów. Pokazał mi, że intuicja i prostota mają ogromną siłę, a minimalizm może stać się czymś naprawdę wyrazistym. To był moment przełomowy – kiedy poczułam, że marka naprawdę rezonuje z odbiorcami. Drugim projektem, z którego jestem bardzo dumna, są mapy świata oraz naklejki Animals. Powstały z myślą o edukacji przez zabawę i obserwację. Chciałam, aby dzieci mogły poznawać świat w naturalny, ciekawy sposób – odkrywając, z jakiego zakątka pochodzi dane zwierzę, łącząc naukę z codzienną radością. A przecież każde dziecko uwielbia naklejać naklejki – więc pojawił się element interakcji, samodzielności i kreatywności. Te produkty trafiły do wielu domów, mieszkań małych odkrywców, ale też do przedszkoli i przestrzeni edukacyjnych. To daje ogromną satysfakcję. Jest też projekt, który powstał z czystej twórczej przyjemności. Tworząc tapetę „Athlete”, rysowaliśmy postać siłacza. W pewnym momencie spojrzeliśmy na ilustrację i pojawiło się olśnienie – przecież on wygląda jak Freddie Mercury z zespołu Queen! Ten moment spontanicznej radości stał się początkiem całej kolekcji sportowej „We Are the Champions”. To był piękny przykład tego, jak w projektach można przemycić odrobinę siebie, swoich inspiracji i poczucia humoru.
Gdybyś miał/a wskazać flagowy produkt marki Humpty Dumpty Room Decoration - który by to był?
To zawsze najtrudniejsze pytanie, bo każdy projekt to inna historia i inny etap rozwoju marki. Gdybym jednak miała wskazać coś najbardziej flagowego, ponownie byłaby to kolekcja inspirowana światem Alicja w Krainie Czarów. To projekt, który najmocniej zapisał się w historii Humpty Dumpty i został wyjątkowo doceniony przez klientów. Ale marka to znacznie więcej niż jeden wzór. Bardzo ważna jest dla mnie kolekcja Just Simple – esencja minimalizmu i dowód na to, że prostota ma ogromną siłę. Kolekcja In Blue, oparta na spokojnej, harmonijnej kolorystyce. Charakterystyczna Tapeta Black Dots czy Dancing Dots, które stały się rozpoznawalnym elementem naszej estetyki. Mural Polar Bear, pełen miękkości i spokoju, Tapeta Space pobudzająca wyobraźnię, Mural Friends budujący ciepłą atmosferę oraz subtelna, ponadczasowa Tapeta Birds. Szczególne miejsce zajmują także murale tworzone z inspiracji rysunkami dzieci. To projekty bardzo autentyczne – pełne spontaniczności i szczerości, które oddają prawdziwego ducha marki. Dlatego trudno wybrać jeden flagowy produkt. Humpty Dumpty to przede wszystkim filozofia: prostota, wyobraźnia i ponadczasowość zamknięte w formie, która ma służyć latami.
Dla kogo tworzysz swoje produkty?
Tworzę przede wszystkim z myślą o dzieciach i ich świecie. To do wnętrz najmłodszych kierowane są nasze projekty – do pokoi, w których dorastają, bawią się, odpoczywają i budują swoje pierwsze wspomnienia. Jednocześnie nasza oferta trafia nie tylko do domów i mieszkań. Produkty Humpty Dumpty odnajdują się także w przestrzeniach komercyjnych – w żłobkach, przedszkolach, szkołach, salach zabaw oraz innych placówkach edukacyjnych. To miejsca, w których estetyka powinna iść w parze z trwałością i funkcjonalnością. Co ciekawe, choć projektujemy z myślą o dzieciach, nasze wzory bardzo często wychodzą poza ramy dziecięcych wnętrz. Wiele tapet trafia do korytarzy, kuchni, łazienek czy biur. Tapeta w Uśmiechy fantastycznie odnalazła się w kuchennej przestrzeni – podobnie jak czarne ananasy, czyli Pineapple, które dodały wnętrzom charakteru. Wzory w krople czy pływaków pięknie dekorują łazienki, a Murale Pattern czy Winter Forest zdobią salony i przestrzenie biurowe. To pokazuje, że nasze projekty są uniwersalne. Bo wyobraźnia nie ma ograniczeń – a przestrzeń, jeśli jest dobrze zaprojektowana, może opowiadać historię niezależnie od miejsca.
Czy tworzysz spersonalizowane projekty? Jakie? Na czym polega personalizacja?
Tak, zdecydowanie. Personalizacja jest bardzo ważnym elementem naszej oferty. W wielu wzorach istnieje możliwość zmiany kolorystyki czy układu motywu tak, aby lepiej dopasować go do konkretnego wnętrza i jego charakteru. Dzięki temu klient nie musi rezygnować z ulubionego projektu – może nadać mu bardziej indywidualny wymiar. Oferujemy zarówno produkty w standardowych wariantach, jak i możliwość zamówienia tapet oraz murali przygotowanych pod konkretny wymiar ściany. To oznacza, że projekt jest skalowany i dopasowywany dokładnie do danej przestrzeni – bez przypadkowych łączeń czy utraty proporcji wzoru. Personalizacja w Humpty Dumpty polega więc nie tylko na estetyce, ale również na precyzyjnym dopasowaniu do wnętrza. Chodzi o to, aby produkt był integralną częścią przestrzeni – stworzoną dokładnie dla niej, a nie „dopasowaną na siłę
Czy masz twórcze dziwactwa, z których się śmiejesz?
Chyba nie… ale możliwe, że sama ich nie dostrzegam (śmiech). Każdy twórca ma pewnie swoje małe rytuały i przyzwyczajenia, które z boku mogą wyglądać jak „dziwactwa”. U mnie to może być nieustanne poprawianie detali – przesuwanie elementu o milimetr, zmiana odcienia o ton jaśniejszy albo ciemniejszy, testowanie kilku wersji, zanim uznam, że to „to”. Często też długo przyglądam się projektowi, zostawiam go na chwilę, wracam następnego dnia świeżym okiem. Lubię dać sobie przestrzeń na refleksję, zanim podejmę ostateczną decyzję. Więc jeśli to są twórcze dziwactwa – to chyba właśnie one.
Jaką emocję najczęściej próbujesz „przemycić” do swoich projektów?
Najczęściej próbuję przemycić do swoich projektów poczucie przyjaznego klimatu. Chcę, aby wnętrze było miejscem, które otula – daje przytulność, bezpieczeństwo i swobodę bycia sobą. Bardzo ważna jest dla mnie radość, ale ta nienachalna, subtelna. Taka, która pojawia się naturalnie – w delikatnym rytmie wzoru, w harmonii kolorów, w lekkości kompozycji. Staram się, aby projekty nie dominowały przestrzeni, lecz ją równoważyły. Harmonia i spokój również są obecne w każdym wzorze. Wierzę, że szczególnie w przestrzeni dziecięcej estetyka ma ogromny wpływ na emocje. Dlatego tworzę tak, aby wnętrze wspierało wyciszenie, koncentrację, ale też codzienną, cichą radość. Jeśli miałabym zamknąć to w jednym zdaniu – chcę, aby moje projekty dawały poczucie ciepła i wewnętrznej równowagi.
Jak reagujesz na ciszę – inspiruje Cię czy męczy?
To zależy od dnia :) Są momenty, kiedy cisza jest dla mnie ogromnym wsparciem – porządkuje myśli, wycisza nadmiar bodźców i pozwala skupić się na detalu. W takiej przestrzeni łatwiej usłyszeć własną intuicję, a to w procesie twórczym jest bezcenne. Ale są też dni, kiedy cisza zaczyna mnie uwierać. Wtedy potrzebuję ruchu, muzyki, energii w tle. Czasem najlepsze pomysły przychodzą właśnie w tej lekkiej dynamice, kiedy coś się dzieje wokół. Myślę, że w twórczości – tak jak w projektowaniu wnętrz – chodzi o równowagę. Cisza i energia wzajemnie się uzupełniają. Jedna daje głębię, druga impuls.
Czy masz rytuał na „gorszy dzień w pracowni”?
Oj, zdecydowanie tak. Najlepszym lekarstwem na gorszy dzień jest dla mnie spacer. Bliskość natury działa jak reset – pozwala złapać oddech i nabrać dystansu.
Las i morze mają w sobie coś kojącego. Szum drzew, zapach powietrza, rytm fal – to wszystko porządkuje myśli i przywraca równowagę. Często właśnie wtedy, kiedy przestaję intensywnie „szukać” rozwiązania, ono przychodzi samo. Natura uczy prostoty i harmonii. A to wartości, które są mi bardzo bliskie również w projektowaniu. Dlatego, kiedy potrzebuję nowej energii, wracam do tego, co najbardziej pierwotne i prawdziwe.
Co zmieniło się w Tobie od czasu, gdy zaczynałaś/eś swoją przygodę z marką?
Myślę, że przede wszystkim zmieniła się moja pewność. Na początku to była bardziej intuicja niż plan – potrzeba tworzenia, szukanie swojej drogi, wiele pytań bez gotowych odpowiedzi. Długo nie wiedziałam, co tak naprawdę będzie moją pracą, w którą stronę to wszystko się rozwinie. Dziś wiem. Czuję, że to nie był przypadek, ale proces. Marka rosła razem ze mną, a ja dojrzewałam razem z nią. Nauczyłam się ufać swojej estetyce, swojej intuicji i temu, że konsekwencja ma sens. Zrozumiałam też, że droga przedsiębiorcy to ciągła zmiana – rozwój, czasem zwątpienie, ale też ogromna satysfakcja. Wciąż mam poczucie, że to droga, a nie zamknięty rozdział. Zmieniam się, uczę, patrzę szerzej. Różnica polega na tym, że dziś wiem, że jestem dokładnie tam, gdzie powinnam być.
Jakie masz plany lub marzenia związane z rozwojem marki Humpty Dumpty Room Decoration?
Moim największym marzeniem jest rozwijać markę w sposób naturalny i świadomy – bez utraty tej radości, która towarzyszyła mi na samym początku. Chcę, aby Humpty Dumpty rosło, ale w swoim tempie, w zgodzie z wartościami, które były fundamentem od pierwszego projektu. Marzę o nowych kolekcjach, nowych przestrzeniach, w których nasze wzory będą obecne. O kolejnych domach, przedszkolach i miejscach, w których dzieci będą dorastać w otoczeniu estetyki, spokoju i wyobraźni. Ale równie ważne jest dla mnie to, aby w momentach trudniejszych zawsze umieć wyjść z nich mocniejszą. Każde wyzwanie traktuję jak lekcję – coś, co buduje doświadczenie i odporność. Chciałabym, aby marka dojrzewała razem ze mną – zachowując świeżość, autentyczność i radość tworzenia. Bo jeśli ta radość pozostanie, wszystko inne znajdzie swoją drogę.
Jaką myśl, radę lub słowo otuchy przekazał(a)byś sobie z czasów, gdy wszystko dopiero się zaczynało?
Powiedziałabym sobie: zaufaj sobie i nie spiesz się.Na początku wszystko wydaje się niepewne – decyzje są trudniejsze, a wątpliwości głośniejsze niż wiara w siebie. Dziś powiedziałabym tamtej sobie, że to normalne. Że nie trzeba mieć wszystkich odpowiedzi od razu. Że droga buduje się krok po kroku. I chyba najważniejsze – żeby nie porównywać się do innych. Każda marka, każda historia ma swój rytm. Warto iść swoim tempem i cieszyć się procesem, nawet jeśli nie zawsze jest łatwy. Bo wszystko, co najważniejsze, rodzi się z odwagi, by zacząć.