Her Ring Biżuteria

Her Ring Biżuteria

Kontakt z projektantem
Dodaj do ulubionych
Opinie

O MARCE

Her-Ring – Biżuteria, która rozkwita razem z Tobą Witaj w świecie Her-Ring, gdzie biżuteria nie jest tylko ozdobą, ale symbolem pewności siebie i hołdem dla natury. Moja marka powstała z pasji do rzemiosła, które łączy w sobie solidność sygnetów z delikatnością motywów floralnych. Ideał ukryty w nieidealności Wierzę, że to, co autentyczne, rzadko bywa idealnie gładkie. W moich projektach celebruję „nieidealne” formy: Perły barokowe – o nieregularnych, unikalnych kształtach, które podkreślają, że każda z nas jest jedyna w swoim rodzaju. Kamienie naturalne – surowe formy i szlify rozetowe, które wydobywają życie ukryte wewnątrz minerału. Ręczne rzeźbienie – moje sygnety i pierścionki rzeźbię najpierw w wosku, co pozwala nadać im organiczny, pełny charakter, nieosiągalny w masowej produkcji. Siła i kobiecość (Sygnetowa pewność siebie) Biżuteria Her-Ring jest tworzona, by dodawać siły. Moje sygnety są solidne i wyraźne – dają poczucie trwałości i bezpieczeństwa. Z kolei detale kwiatowe przypominają o naszej kobiecej zdolności do rozkwitania w każdych warunkach. To biżuteria dla kobiet, które nie boją się sięgać po swoje, a jednocześnie cenią subtelną elegancję. W zgodzie z naturą Moja inspiracja pochodzi z ziemi, dlatego dbam o to, by Her-Ring zostawiał po sobie dobry ślad. Wyrób polski – każdy projekt powstaje w mojej pracowni w Kielnie. Rosnąca ulotka – do każdego zamówienia dołączam ulotkę z papieru czerpanego z nasionami kwiatów polnych. Zamiast wyrzucać – zasadź ją i patrz, jak rośnie, tak jak Twoje marzenia. Zapraszam Cię do świata biżuterii, która jest trwała, solidna i stworzona po to, by towarzyszyć Ci przez lata. Wybierz Her-Ring i podkreśl swój własny, unikalny blask.

Opinie Her Ring Biżuteria

Marta Polecam gorąco!
automatyczna opinia

Wywiad z Her Ring Biżuteria

Co było impulsem do stworzenia własnej marki?

Impulsem było wypalenie zawodowe oraz chęć wykonywania prawdziwie solidnej biżuterii z przesłaniem. Biżuterii, której nie ma, biżuterii, której klientki szukały. Potrzeba powrotu do rzemiosła i autentyczności. Chciałam tworzyć biżuterię, która ma swoją masę, charakter i duszę – coś, czego brakowało mi w seryjnej produkcji sieciowej. Impulsem była chęć udowodnienia, że biżuteria może być małą rzeźbą, a nie tylko seryjnym odlewem. Chciałam przywrócić szacunek do materiału i pokazać, że solidność wykonania idzie w parze z nowoczesnym designem.

Jak długo trwały poszukiwania idealnej nazwy i dlaczego właśnie ta została wybrana?

Ojj… bardzo długo! Przez pół roku testowałam różne skomplikowane modele nazw, ale ostatecznie skończyło się na czymś najprostszym i najbardziej osobistym. Podczas wspomnień z mężem on zaśmiał się, że gdybym poznała kiedyś na studiach jakiegoś Szweda, to pewnie nosiłabym nazwisko Herringson – bo moje nazwisko panieńskie to Śledź, czyli po angielsku herring. I wtedy do mnie dotarło: Her Ring to nazwa, która nieświadomie była we mnie zawsze. Połączenie mojego pochodzenia, nazwiska i tego, co tworzę – Jej Pierścionka. To nazwa z przymrużeniem oka, ale bardzo szczera.
her-ring-bizuteria-sklep.jpg

Co wyróżnia produkty Her Ring Biżuteria na tle innych dostępnych na rynku?

Skupiam się na tworzeniu biżuterii ręcznie, na pełnych wyrobach, na jakości, na podkreśleniu damskiej energii z męską podstawą, którą w dzisiejszych czasach przejmujemy. Przede wszystkim technika „full metal". Moje sygnety nie są pustymi w środku wydmuszkami. Są pełne, ciężkie i rzeźbione ręcznie w wosku, co nadaje im organiczną, niepowtarzalną strukturę. W dobie masowej produkcji stawiam na masę kruszcu – moje klientki czują ten szlachetny ciężar na palcu, ale też inwestycję nie tylko w markę, ale też w kruszec. To biżuteria na pokolenia, odporna na wgniecenia i mijające mody.

Czy łatwo było odnaleźć się na rodzimym rynku z autorską marką?

To wyzwanie, bo edukacja klienta o wartości rzemiosła trwa. Jednak polskie klientki coraz częściej szukają jakości i historii, a nie tylko logotypu. To daje mi przestrzeń do bycia sobą.

Czy pamiętasz pierwszego klienta lub pierwsze zamówienie? Jakie to było uczucie?

Wspaniałe – pokazało mi, że potrafię, że ktoś tego właśnie szuka. Tego właśnie chciał.

Co daje Ci największą satysfakcję w codziennym prowadzeniu marki?

Moment, gdy surowa, srebrna bryła po godzinach polerowania zaczyna lśnić, a potem wiadomość od klientki, że pierścionek stał się jej osobistym talizmanem.

Czy zdarzyło Ci się stworzyć coś zupełnie „przypadkiem", a okazało się hitem?

Najczęściej to właśnie te przypadki są najlepszym efektem w biżuterii.

Co najbardziej inspiruje Cię do działania?

Moja rodzina, mój ogród i moi klienci – ich słowa, ich opinie, ich nastawienie.

Po jakie tworzywa, surowce lub narzędzia sięgasz najczęściej w swojej pracy?

Labradoryt, kamień księżycowy, srebro, choć wolę złoto, oraz przede wszystkim palnik i inlay.

Jak wygląda Twój proces twórczy - bardziej improwizacja czy plan?

Zaczynam od ogólnego zarysu, ale w trakcie rzeźbienia w wosku pozwalam dłoniom na improwizację. Metal rządzi się swoimi prawami, często „podpowiada" mi ostateczny kształt.

Z jakiego projektu jesteś najbardziej dumna i dlaczego?

Sygnetu dla klientki, w którym umiejscowiłam perłę, która miała małżeńską wartość sentymentalną.

Gdybyś miała wskazać flagowy produkt marki Her Ring Biżuteria – który by to był?

Aktualnie Peony Ring.

Dla kogo tworzysz swoje produkty?

Głównie kobiety, które każdego dnia dają z siebie wszystko i zawsze stają na wysokości zadania.

Czy tworzysz spersonalizowane projekty? Jakie? Na czym polega personalizacja?

Tak. Personalizacja w Her Ring Biżuteria to nie tylko grawer, ale przede wszystkim dobór konkretnego kamienia lub rzeźbienie formy pod specjalne życzenie.

Czy masz twórcze dziwactwa, z których się śmiejesz?

Tak, często rozmawiam ze swoimi pracami i mówię na głos, co robię dokładnie.

Jaką emocję najczęściej próbujesz „przemycić" do swoich projektów?

Emocja to to nie jest, ale – siłę i pewność siebie.

Jak reagujesz na ciszę – inspiruje Cię czy męczy?

Moje życie to jeden wielki hałas i to w nim tworzyłam zawsze, jesteśmy już zaprzyjaźnieni, choć coraz mniej mi się zaczyna podobać ta przyjaźń. Aktualnie uwielbiam ciszę, bo pozwala mi zrobić porządek w głowie i pracach.

Czy masz rytuał na „gorszy dzień w pracowni"?

Po prostu zostawiam na chwilę swój projekt – bo jeśli coś nie idzie, to nie jest to dzień na moją sztukę. Mam tyle rzeczy zawsze do zrobienia, że jeśli nie idzie mi lutowanie, to poleruję, jeśli obie rzeczy nie idą, to zakuwam kamienie, albo sprzątam, albo robię zdjęcia, albo stronę.

Co zmieniło się w Tobie od czasu, gdy zaczynałaś swoją przygodę z marką?

Otrzymałam jeszcze większą cierpliwość, a fakt, że jestem życiowym naprawiaczem i w każdej firmie nim byłam, pozwolił na to, że mogę zacząć naprawiać rzeczy u siebie, dla siebie i przez siebie. Zyskałam zdecydowanie większą pewność siebie! Rozpaliłam swoją moc, która się we mnie tliła, i dostrzegłam, że nie mogę pracować dla kogoś, kiedy tyle można dać od siebie przez siebie.

Jakie masz plany lub marzenia związane z rozwojem marki Her Ring Biżuteria?

Dotrzeć do coraz większej grupy kobiet! Pokazać nam, że mamy siłę, że potrafimy, a jednocześnie żeby klienci mieli większą świadomość z biżuterii i sztuki z nią związaną. A z rzeczy materialnych: rozwinięcie kolekcji w litym złocie i stworzenie małego showroomu połączonego z otwartą pracownią, gdzie klientki mogłyby zobaczyć proces powstawania ich biżuterii.

Jaką myśl, radę lub słowo otuchy przekazałabyś sobie z czasów, gdy wszystko dopiero się zaczynało?

„Wiesz, że dasz radę! Ty to wiesz! Zawsze dajesz radę i tym razem też Ci się uda!"