studio nidez

studio nidez

(3)
Kontakt z projektantem
Dodaj do ulubionych

O MARCE

studio nidez to mała, lokalna manufaktura ceramiki użytkowej, założona i prowadzona przez magistra sztuki, technika ceramiki artystycznej Szymona Nideza Stefaniaka na warszawskiej Woli. W odróżnieniu od znacznej większości pracowni ceramicznych, produkujących naczynia na kole i z odlewu, studio nidez posługuje się głównie metodą wycisku z formy wklęsłej, co w połączeniu z latami praktyki daje dokładność nie ustępującą toczeniu na kole oraz pozwala na swobodę łączenia form w skomplikowane kształty. W studio nidez powstają głównie obiekty użytkowe – wazony i doniczki oraz naczynia takie jak czarki, kubki, talerze i miski. Najnowszą serią studio, która wkracza do szerszej produkcji są ceramiczne lampy, inspirowane PRL-owskim wzornictwem.

Opinie studio nidez

Perfekcyjnie!
AN
Anetaautomatyczna opinia
Perfekcyjnie!
AN
Annaautomatyczna opinia
Szybka transakcja, polecam.
NA
Nataliaautomatyczna opinia
Polecam serdecznie
Małgorzataautomatyczna opinia

Wywiad z studio nidez

Co było impulsem do stworzenia własnej marki?

W 2020 roku obroniłem dyplom techniczny Technika Plastyka Ceramiki Artystycznej. Jako że edukacja artystyczna na poziomie liceów była i jest dość intensywna, potrzebowałem aż czterech lat przerwy od własnej twórczości. Po skończeniu studiów kuratorskich na Akademii Sztuk Pięknych poczułem, że to najwyższy czas wrócić do pasji, jaką była dla mnie zawsze ceramika i postawić na dalszy rozwój artystyczny. W związku z tym, że najlepiej czułem się w ceramice użytkowej, postanowiłem wejść z własną praktyką na rynek i wprowadzić do niego trochę charakteru pieczołowicie wypracowanego rzemiosła.

Jak długo trwały poszukiwania idealnej nazwy i dlaczego właśnie ta została wybrana?

Wybór był dość oczywisty. Nidez to jedno z moich nazwisk, a jednocześnie pseudonim artystyczny, który wiązałem ze swoją twórczością, odkąd pamiętam. Było to też podyktowane chęcią ujednolicenia wizerunku kuratorskiego z twórczym. Staram się nie rozdzielać tych dwóch kierunków, ponieważ uważam, że są dla siebie wzajemnie komplementarne i wzbogacające.
studio-nidez-sklep.jpg

Co wyróżnia produkty studio nidez na tle innych dostępnych na rynku?

Produkty studio nidez to przede wszystkim doskonały warsztat i technologia. Głównie lepienie z ręki, wycisk z formy i obiekty złożone z łączonych wycisków. Jest w tych produktach wiele pracy, ale też znajomości charakterystyki pracy z gliną łączoną. Przypadek w formie jest ograniczony do minimum. Choć czasem niektóre złożone formy zmieniają swój ostateczny kształt w procesie, to nie ma miejsca na eksperyment w technice wykonania. Wszystko jest zgodne ze sztuką tak, aby zapewnić wytrzymałość i jakość. Mimo tego każdy produkt jest inny. Rzadko zdarza mi się decydować na dwie identyczne formy, szkliwienia zawsze się od siebie różnią albo w ogóle organicznie przejawiają inny charakter. Nawet serie naczyń są tak naprawdę seryjne wyłącznie zbliżeniem kształtu. Różnią się dokładnymi wymiarami, rozłożeniem efektów, żyłkowaniem gliny pod wpływem wyciskania. Są do siebie bardzo podobne, zdecydowanie bardziej niż wyroby z koła, ale też nie są identyczne, jak w przypadku ceramiki z marketu.

Czy łatwo było odnaleźć się na rodzimym rynku z autorską marką?

Nie, przede wszystkim dlatego, że stawiam na charakter i pewne alternatywne podejście do tego, co widzę w głównym nurcie pracowni ceramicznych. Stawianie na charakter od początku istnienia marki zawsze niesie za sobą ryzyko bardzo wolnego rozrastania się grona potencjalnych klientów, ale pozwala mi na skupienie się na własnej estetyce, bez konieczności wpisywania się w ogólne trendy.

Czy pamiętasz pierwszego klienta lub pierwsze zamówienie? Jakie to było uczucie?

Czułem ogromną satysfakcję i poczucie, że moje zaangażowanie naprawdę zaczyna przynosić efekty.

Co daje Ci największą satysfakcję w codziennym prowadzeniu marki?

Przede wszystkim to, że sam mogę rozwijać się artystycznie, oraz to, że moje produkty pojawiają się w codziennym życiu innych osób. To niezwykle budujące myśleć, że ktoś korzysta z moich wyrobów i otacza je podobną troską jak ja.

Czy zdarzyło Ci się stworzyć coś zupełnie „przypadkiem", a okazało się hitem?

Tak. Produkty, które przypominają marmur, powstały zupełnie przypadkowo przy eksperymentowaniu z ponownym przetwarzaniem gliny. Jako że traktuję ten sposób wyrobu jako autorski dla mojej pracowni, szczegóły pozostawię w tajemnicy. Ten efekt marmurowy jest dla mnie szczególnie ważny, bo podbija rzemieślniczy charakter wyrobu. Liczy się materiał, sposób pracy z nim, rzeźbienie. Szkliwo transparentne jest wyłącznie ostatnim szlifem i wyciągnięciem żywego koloru surowca.

Co najbardziej inspiruje Cię do działania?

To, co widzę wokół mnie: przedmioty, które przechodzą mi przez ręce, ale też codzienne życie i pomysły łapane w biegu.

Po jakie tworzywa, surowce lub narzędzia sięgasz najczęściej w swojej pracy?

Przede wszystkim glina ceramiczna współpracująca z moimi dłońmi i formami wklęsłymi, szkliwa, angoby, farby pod, i naszkliwne, również plastik. W nowych dizajnerskich lampach korzystam z możliwości tego surowca i druku trójwymiarowego, przy czym staram się korzystać z biopolimeru biodegradowalnego lub plastiku z recyklingu.

Jak wygląda Twój proces twórczy – bardziej improwizacja czy plan?

Twórcza część projektu zawsze jest serią przypadków. Pomysły na nowe produkty czy wykończenia są zawsze dość spontaniczne i zazwyczaj niedopasowane do rytmu pracy w pracowni. Wpadam na nie w transporcie publicznym czy robiąc sobie drzemkę. Dzięki temu od samej idei do wyrobu produktu mija czas, który weryfikuje pomysł i pozwala mi ocenić ryzyko technologiczne. Do przystąpienia do pracy z materiałem lubię mieć proces projektowy dopięty na ostatni guzik.

Z jakiego projektu jesteś najbardziej dumna/y i dlaczego?

Nie tyle jest to pojedynczy projekt, co seria albo raczej „rodzina". Są to wazony: zarówno te ze szkliwieniem całościowym, te z żyłkowaniami i te z efektem marmurowym. Są one utrzymane w podobnej stylistyce i kształtach. Wydaje mi się, że w nich najlepiej widać moje podejście do rzemiosła, jakim jest ceramika. Są to łączone, cienkie wyciski z formy wklęsłej i zawsze powstają w całości za jednym podejściem. Śmiem twierdzić, że ani cienki wycisk, ani wykonywanie wieloelementowego naczynia za jedną sesją, nie są praktykowane często.

Gdybyś miał/a wskazać flagowy produkt marki studio nidez – który by to był?

Trudno powiedzieć, bo sam nie ustaliłem tego jeszcze ze sobą. Cały czas szukam czegoś, w czym osiądę na dłużej, co stanie się dizajnem kojarzonym ze mną i z moją praktyką. Mogę tylko zachęcić do obserwowania, co nowego się pojawia, albo żeby to odbiorcy i odbiorczynie mojej twórczości sami wybrali, co jest charakterystycznie „moje".

Dla kogo tworzysz swoje produkty?

Dla tych, którzy cenią sobie rzemiosło, niepowtarzalność produktów i nietuzinkowy dizajn. Tych, co lubią codziennie od nowa zakochiwać się w przedmiotach codziennego użytku, bo można w nieskończoność odkrywać je na nowo. No i tych, którzy chcą, żeby odwiedzający ich goście pytali, skąd mają tak gustowne użytkowe dzieła sztuki.

Czy tworzysz spersonalizowane projekty? Jakie? Na czym polega personalizacja?

Tak. Personalizacja dotyczy głównie wazonów: wielkość, sposób szkliwienia, detale rzeźbiarskie, ale również naczyń w przypadku większych zamówień.

Czy masz twórcze dziwactwa, z których się śmiejesz?

Często, pomimo znajomości technologii ceramiki, podejmuję ryzykowne kroki, które często kończą się porażką. Niestety mam w tej kwestii krótką pamięć i zawsze myślę sobie: tym razem na pewno nic się nie wydarzy. Takie sromotne porażki odkładam sobie w widocznym miejscu, żeby przypominały mi, że gliny trzeba uważnie słuchać, a droga na skróty często jest najdłuższa.

Jaką emocję najczęściej próbujesz „przemycić" do swoich projektów?

Myślę, że spokój. To jedna z tzw. emocji estetycznych i wydaje mi się, że idealnie pasuje do moich produktów. Satysfakcjonujący estetyczny spokój.

Jak reagujesz na ciszę - inspiruje Cię czy męczy?

Cisza w ogóle mi nie przeszkadza. Kiedy potrzebuję pomyśleć, odcinam wszystkie bodźce zewnętrzne. Kiedy wchodzę w proces pracy z materią, lubię, kiedy wokół mnie dzieją się rzeczy, dopóki nie są angażujące.

Czy masz rytuał na „gorszy dzień w pracowni"?

Konieczne minimum. „Gorsze dni" to, moim zdaniem, sygnał od ciała i psychiki, że trzeba się wyregulować. Pchanie samego siebie na siłę w proces twórczy tylko wydłuży ten niepłodny artystycznie czas. Trzeba pozwalać sobie na regenerujące lenistwo i w takich chwilach robić tylko to, co konieczne, resztę czasu poświęcić na przyjemności. Wena wróci.

Co zmieniło się w Tobie od czasu, gdy zaczynałaś/eś swoją przygodę z marką?

Jestem bardziej odważny i chętniej podejmuję ryzyko z wchodzeniem w nowe obszary w twórczości. Eksperymentuję w poszukiwaniu nowych rzeczy i nie boję się, kiedy biznesplan wychodzi poza swoje ramy. Nauczyłem się ufać procesowi.

Jakie masz plany lub marzenia związane z rozwojem marki studio nidez?

Międzynarodowe targi dizajnu. Lampy i naczynia od studio nidez, które stają się modne. Produkty, które odbiorczynie i odbiorcy rozpoznają na pierwszy rzut oka. Mierzę wysoko - sky is the limit.

Jaką myśl, radę lub słowo otuchy przekazał(a)byś sobie z czasów, gdy wszystko dopiero się zaczynało?

Musisz uwierzyć w rzeczy, które robisz, odpiąć wrotki, zluzować i nie być dla siebie najgorszym krytykiem. Pozwól ludziom docenić swoją twórczość, żebyś sam stał się jej pewien w zupełności.