Projekt Loft

Projekt Loft

Kontakt z projektantem
Dodaj do ulubionych
Opinie

O MARCE

Projekt Loft to polska marka, która z pasją tworzy meble od 1997 roku, znana jest również pod nazwą Giovanni. Nasza marka wyróżnia się nowoczesnym podejściem do wystroju wnętrz, stawiając na nietuzinkowe połączenia metalu oraz drewna. Cenimy sobie doskonałe rzemiosło i wysokiej jakości materiały. Znajdujące się w naszej ofercie meble loftowe tworzone są na zasadzie "mix and match", które można ze sobą dowolnie komponować, uzyskując wyjątkowy, skandynawski charakter w każdej przestrzeni.

Opinie Projekt Loft

Wszystkie opinie są potwierdzone zakupem
Anna PRZE-PIĘ-KNE! bardzo polecam - wysoka jakość wykonania i dbałość o każdy detal!
Krystyna Ekspresowa wysyłka, super kontakt. Produkty wykonane bardzo starannie. Polecam! ?
Andrzej Stolik bardzo ładny. Dobry kontakt ze sprzedawcą. Nieco wydłużony czas przesyłki.
Katarzyna Bezproblemowe zakupy
automatyczna opinia
zgłoś naruszenie
Jakub Bezproblemowe zakupy
automatyczna opinia
zgłoś naruszenie
Jakub Polecam gorąco!
automatyczna opinia
zgłoś naruszenie
Jakub Super kontakt, polecam.
automatyczna opinia
zgłoś naruszenie
Bogusław Bardzo udane zakupy!
automatyczna opinia
zgłoś naruszenie

Wywiad z Projekt Loft

Co było impulsem do stworzenia własnej marki?

Moja firma działa od ponad 30 lat, sami projektujemy, odwiedzamy co roku targi meblowe w Mediolanie, mamy stałego odbiorcę w Szwajcarii i to do nich wysyłamy od samego początku naszej działalności nasze meble.

Jak długo trwały poszukiwania idealnej nazwy i dlaczego właśnie ta została wybrana?

Nazwa firmy to ewidentnie kierunek naszej produkcji. Projekt Loft projektuje i produkuje meble loftowe od 30 lat. Nasze początki to była tylko produkcja do Szwajcarii, Holandii, Niemiec. W Polsce od około 15 lat sprzedajemy nasze meble.
projekt-loft-sklep.jpg

Co wyróżnia produkty Projekt Loft na tle innych dostępnych na rynku?

Uważam, że na pewno lekkość konstrukcji metalowych. Staramy się, aby np. stół – jego nogi, blat – współgrały z krzesłami i wzajemnie się uzupełniały. Wygoda dla naszych nóg, podsunięcie krzesła pod blat – to wszystko jest istotne.

Czy łatwo było odnaleźć się na rodzimym rynku z autorską marką?

Mamy bardzo zadowolonych klientów. Zawsze pytamy o wybarwienie blatu, prosimy o przesłanie zdjęcia wnętrza, w którym staną nasze meble. To bardzo ułatwia klientowi wybór. Pytamy o wielkość krzeseł, aby idealnie rozmieścić nogi od stołu.

Czy pamiętasz pierwszego klienta lub pierwsze zamówienie? Jakie to było uczucie?

Pamiętam bardzo dobrze. Był to klient z Holandii, firma Edelman. Rok 1997, znalazł nas na targach w Łodzi. Wtedy nie było internetu, firmy latały po targach szukając nowości i tym samym producentów. A my lataliśmy po targach szukając inspiracji, trendów. Nasza kolekcja z probówkami szklanymi w połączeniu z metalem była strzałem w dziesiątkę. Holendrzy napisali nam przy śniadaniu w Grand Hotelu zamówienie na 300 tys. zł. To było niesamowite uczucie. Współpraca trwała około 10 lat. Obecnie mają już niestety swoje fabryki w Chinach. Jak się potem okazało, firma Edelman była kreatorem mody na wystrój wnętrz i nr 1 na całą Europę. A my latami dla nich produkowaliśmy. To nasze projekty sprzedawały się w tysiącach sztuk.

Co daje Ci największą satysfakcję w codziennym prowadzeniu marki?

Zadowolenie moich klientów. Ci eksportowi są z nami od lat, więc to jest niesamowite. Zero reklamacji, zwrotów. Brzmi niewiarygodnie, ale tak jest naprawdę.

Czy zdarzyło Ci się stworzyć coś zupełnie „przypadkiem", a okazało się hitem?

Myślę, że produkcja ręczna probówek szklanych (100 tys. w miesiąc) jako wazoników.

Co najbardziej inspiruje Cię do działania?

Kocham targi – Mediolan, Paryż.

Po jakie tworzywa, surowce lub narzędzia sięgasz najczęściej w swojej pracy?

Wszystko to, co jest związane z naturą.

Jak wygląda Twój proces twórczy - bardziej improwizacja czy plan?

Jedno i drugie. Ale bardziej chyba improwizacja.

Z jakiego projektu jesteś najbardziej dumna/y i dlaczego?

Kolekcja mebli Brooklyn, Copenhagen.

Gdybyś miał/a wskazać flagowy produkt marki Projekt Loft – który by to był?

Stoły i stoliki z kolekcji Copenhagen, stoliki kawowe Stockholm, kolekcja Brooklyn.

Dla kogo tworzysz swoje produkty?

Dla klienta, który stawia na jakość, prawdziwość i piękno dębu. Klient świadomy jakości, który przy naszym stole będzie cieszył się spotkaniami z rodziną, wspólnymi posiłkami, będzie pisał swoją historię przy naszym stole.

Czy tworzysz spersonalizowane projekty? Jakie? Na czym polega personalizacja?

Często klienci podają nam wielkość ściany, na której ma stanąć długi regał. On musi dać się wnieść np. na 4. piętro i zmieścić przez drzwi. Tworzymy rozwiązania, przesyłamy projekty do akceptacji i chętnie omawiamy je z klientami. Odległości między półkami są numerem jeden. Ale też stoły – omawiamy krzesła z klientem, bo na ogół już je ma.

Czy masz twórcze dziwactwa, z których się śmiejesz?

Zrobiłam dębową choinkę obrotową – sprzedaż wystrzeliła niesamowicie. Więc zrobiłam dębowe jajko na Wielkanoc. Nie sprzedałam nawet sztuki. Do dziś stoi we wzorcowni.

Jaką emocję najczęściej próbujesz „przemycić" do swoich projektów?

Żeby kolekcję zimową projektować rok wcześniej, właśnie zimą, a nie latem.

Jak reagujesz na ciszę – inspiruje Cię czy męczy?

Inspiruje pod każdym względem. Od 17 lat mieszkam na wsi. Śpiew ptaków, sarny, bażanty. Cisza, spacer w ciszy w szczerym polu, a zwłaszcza o poranku. Bajka.

Czy masz rytuał na „gorszy dzień w pracowni"?

Spotkanie z rodziną, córką, wnuczką, relaks. Odpoczynek to podstawa.

Co zmieniło się w Tobie od czasu, gdy zaczynałaś/eś swoją przygodę z marką?

Mam już 67 lat, pracuję ponad 45 lat i nie zamierzam przestać. Świat jest piękny, jeśli tworzysz piękne rzeczy, piękne historie – te zawodowe, a przede wszystkim osobiste. Nie wiem, czy coś się we mnie zmieniło. Na pewno w firmie dostosowujemy produkcję do potrzeb rynku. Przed laty były to artykuły do dekoracji wnętrz, teraz meble.

Jakie masz plany lub marzenia związane z rozwojem marki Projekt Loft?

Współpraca z producentem krzeseł – to jest idealne uzupełnienie, bo nie ma stołu bez krzeseł i nie ma krzeseł bez stołu.

Jaką myśl, radę lub słowo otuchy przekazał(a)byś sobie z czasów, gdy wszystko dopiero się zaczynało?

Nie ma rzeczy niemożliwych – co bardzo często się sprawdzało. Jak wspominam nasze początki, a ostatnio po 30 latach spotkałam się z moją przyjaciółką i oczywiście opowiadałyśmy sobie nasze historie, to mam wrażenie, że moja historia mogłaby być pięknym scenariuszem do książki lub filmu. Osiągnęłam bardzo dużo zawodowo, a radę, jaką bym sobie dała – działaj, dasz radę, jesteś wielka. Kocham to, co robię.