Pracownia Prószyńskich

Pracownia Prószyńskich

Kontakt z projektantem
Dodaj do ulubionych

O MARCE

Witaj w świecie unikatowej biżuterii tworzonej z prawdziwą pasją i szacunkiem do rzemiosła. Każdy egzemplarz powstaje w mojej pracowni od zera, bez użycia gotowych odlewów czy masowej produkcji Do pracy używam wyłącznie czystego srebra oraz tradycyjnych, starych metod jubilerskich. Moimi głównymi narzędziami są młotek, piła, palnik oraz własne dłonie. Kawałek surowego metalu najpierw tnę, wyginam, lutuję, a następnie fakturuję i poleruję. Dzięki temu każdy naszyjnik, pierścionek czy kolczyk nosi na sobie unikalny ślad pracy ludzkich rąk. Wierzę, że biżuteria powinna mieć duszę. Z tego powodu nie tworzę dwóch identycznych egzemplarzy. Kupując u mnie, otrzymujesz małe dzieło sztuki – jedyne w swoim rodzaju, dokładnie takie jak Ty. Wybierz dodatek, który podkreśli Twój indywidualny styl i opowie własną historię.

Wywiad z Pracownia Prószyńskich

Co było impulsem do stworzenia własnej marki?

Impulsem była potrzeba uchwycenia tego, co nieuchwytne. Chciałem sprawdzić, jak brzmią myśli i ważą emocje w fizycznym kształcie. Moja marka narodziła się z tęsknoty za autentycznością. Z chęci tworzenia własnymi rękami przedmiotów z duszą.

Jak długo trwały poszukiwania idealnej nazwy i dlaczego właśnie ta została wybrana?

Poszukiwania idealnej nazwy trwały zero sekund. W świecie masowej produkcji najcenniejsza jest osobista odpowiedzialność. Wybrałem własne nazwisko – nie chcę chować się za bezosobowym logo. To moja twarz, praca i obietnica. Odpowiadam za każdy detal.
pracownia-proszynskich-sklep.jpg

Co wyróżnia produkty Pracownia Prószyńskich na tle innych dostępnych na rynku?

Masowość nas nie interesuje. W Pracowni Prószyńskich biżuteria to intymny zapis chwili, emocji i pasji, które towarzyszą mi przy złotniczym stole. Traktuję każdy projekt jak miniaturowe dzieło sztuki. Rzemiosło zachowuje ślad ludzkiej ręki, dlatego nic nie powstaje dwa razy. Wybierając naszą biżuterię, zyskujesz pewność, że nosisz coś jedynego na świecie.

Czy łatwo było odnaleźć się na rodzimym rynku z autorską marką?

Polski rynek jest nasycony masowością, a początki były lekcją pokory. Przebicie się z autorską marką to codzienna walka, ale nie daję za wygraną. Mój opór wobec fabrycznych schematów to świadomy wybór: unikalne, niepodrabialne rzemiosło moich rąk.

Czy pamiętasz pierwszego klienta lub pierwsze zamówienie? Jakie to było uczucie?

Pamiętam to do dziś. Poczułem wtedy ogromną radość. Świadomość, że moje rękodzieło wywołało pozytywne emocje i po prostu się spodobało, była najpiękniejszym początkiem tej drogi.

Co daje Ci największą satysfakcję w codziennym prowadzeniu marki?

Moment, gdy wyciągam gotową, lśniącą biżuterię i uświadamiam sobie, że niedawno była tylko surowym, zimnym metalem – ta chwila metamorfozy daje mi największą satysfakcję.

Czy zdarzyło Ci się stworzyć coś zupełnie „przypadkiem", a okazało się hitem?

Bardzo często. Moje prace żyją własnym życiem i same dyktują swój kształt. Rezygnuję ze szkiców – tworzę intuicyjnie, pozwalając projektowi ewoluować bezpośrednio w metalu. To z takich nieplanowanych momentów rodzą się największe hity.

Co najbardziej inspiruje Cię do działania?

Inspiruje mnie otaczający świat: od surowej natury i emocji, po popkulturę, kino i muzykę. Wszystko, co chłonę, odkłada się w głowie, by później zmaterializować się w metalu.

Po jakie tworzywa, surowce lub narzędzia sięgasz najczęściej w swojej pracy?

Moją największą miłością jest srebro – rozumiemy się bez słów. Odrzucam nowoczesną technologię na rzecz surowego prymitywizmu: liczą się tylko młotek, piła i ogień. One dają mi absolutną kontrolę nad procesem.

Jak wygląda Twój proces twórczy - bardziej improwizacja czy plan?

Mój proces twórczy to czysta improwizacja. Świadomie rezygnuję ze sztywnych planów i rysunków. Prawdziwa biżuteria autorska potrzebuje wolności, by rodzić się z emocji, nie z kalkulacji.

Z jakiego projektu jesteś najbardziej dumna/y i dlaczego?

Nie mam ulubionego projektu. Jestem dumny z prac, które zmuszają do myślenia i prowokują do różnych interpretacji. Im więcej sensów widzowie odnajdują w mojej biżuterii, tym bardziej czuję się spełniony.

Gdybyś miał/a wskazać flagowy produkt marki Pracownia Prószyńskich – który by to był?

U mnie każdy produkt jest flagowy. Ponieważ rezygnuję z powtarzalności, każdy projekt to osobna historia. Jedne znikają natychmiast, inne czekają na swojego człowieka, ale każdy reprezentuje pełnię moich możliwości.

Dla kogo tworzysz swoje produkty?

Tworzę dla ludzi szukających autentycznej niepowtarzalności. Dla świadomych odbiorców, którzy dostrzegają i doceniają trud ciężkiej, surowej pracy rękodzielniczej.

Czy tworzysz spersonalizowane projekty? Jakie? Na czym polega personalizacja?

Tak. Najpierw poznaję pasje i świat klienta, by zamknąć w srebrze jego osobistą historię. To biżuteria szyta na miarę.

Czy masz twórcze dziwactwa, z których się śmiejesz?

Tak! Często mimo natłoku pracy rzucam wszystko dla nowego pomysłu, który rano wydał mi się genialny. Ta iskra wygrywa z rozsądkiem.

Jaką emocję najczęściej próbujesz „przemycić" do swoich projektów?

Refleksję nad istotą świata. Moja biżuteria to materialne pytanie skłaniające do rozmyślań nad rzeczywistością.

Jak reagujesz na ciszę – inspiruje Cię czy męczy?

Cisza mnie inspiruje. Często pracuję w całkowitym milczeniu. To jedyny moment, który pozwala mi w pełni zebrać myśli.

Czy masz rytuał na „gorszy dzień w pracowni"?

Gdy przychodzi gorszy dzień, mój rytuał jest prosty: natychmiast odkładam narzędzia, gaszę ogień i po prostu wychodzę.

Co zmieniło się w Tobie od czasu, gdy zaczynałaś/eś swoją przygodę z marką?

Zyskałem potężną dojrzałość i świadomość twórczą. Przede wszystkim przestałem przejmować się negatywnymi opiniami na temat moich prac. Zrozumiałem, że autorskie rzemiosło nie musi podobać się każdemu, by mieć ogromną wartość.

Jakie masz plany lub marzenia związane z rozwojem marki Pracownia Prószyńskich?

Moim głównym planem jest niezłomna obrona własnych wartości: pracy rąk i unikalności. Marzę o tym, by coraz więcej osób poznało moje prace i dostrzegło w nich dokładnie to samo, co ja – ukrytą głębię, emocje oraz duszę żywego rzemiosła.

Jaką myśl, radę lub słowo otuchy przekazał(a)byś sobie z czasów, gdy wszystko dopiero się zaczynało?

Nie poddawaj się. Twoja autentyczność obroni się sama.