Namineso

Namineso

(2)
Kontakt z projektantem
Dodaj do ulubionych

O MARCE

Namineso to konceptualna marka oparta na idei transparentnosci - w formie i znaczeniu. Tworzymy produkty z koronki lub tkanin, które zamiast ukrywać, odsłaniają. Każdy projekt sprawia, że widoczny staje się Twój osobisty świat - przedmioty, emocje i codzienne rytuały. To co nosisz, nabiera znaczenia i staje się częścią Twojej opowieści.

Opinie Namineso

Wszystkie opinie są potwierdzone zakupem
😍 piękna, ciekawie uszyta, dziękuję
JO
Joanna
Koronkowa torba shopper NAMINESO FOLD biała
Profesjonalna obsługa, polecam.
Katarzynaautomatyczna opinia
Polecam!
OK
Oktawiaautomatyczna opinia
Dziękuję za transakcję
DA
Dagmaraautomatyczna opinia
Bezproblemowe zakupy
MA
Mariaautomatyczna opinia

Wywiad z Namineso

Co było impulsem do stworzenia własnej marki?

Namineso to nie jest żaden wielki biznesplan, tylko po prostu pomysł, który wreszcie przestałem trzymać w szufladzie. Mam taki notatnik, w którym latami zapisywałem różne koncepcje. W pewnym momencie poczułem, że to jest ten czas – przestałem o tym tylko myśleć, przestałem czekać na „idealny moment" i po prostu zacząłem to robić. Tworzę po pracy, w domowym zaciszu, czerpiąc z tego zwykłą radość. To mój mały krok, ale bardzo uczciwy i mój własny.

Jak długo trwały poszukiwania idealnej nazwy i dlaczego właśnie ta została wybrana?

Nazwa Namineso czekała w notatniku już bardzo długo. Co zabawne, od samego początku ludzie kojarzą ją z „na mięso" - przyjmuję to z dużym uśmiechem! Traktuję to z dystansem: jeśli ktoś chce w tych torbach nosić mięso, to niech nosi. Cieszę się, że nazwa budzi emocje i uruchamia wyobraźnię od pierwszego wejrzenia. Marka ma być żywa, a takie skojarzenia tylko pokazują, że Namineso ma swój charakter i nie musi być śmiertelnie poważne.
namineso-sklep.jpg

Co wyróżnia produkty Namineso na tle innych dostępnych na rynku?

Stawiam na rzemiosło i autentyczność. Namineso bada przezroczystość poprzez koronkę, ale to nie jest tylko design - to przedmioty stworzone, by je czuć, a nie tylko oglądać. Każdy egzemplarz to dla mnie poligon doświadczalny: jestem pierwszym testerem wielu rzeczy, które wprowadzam do Namineso. Jeśli coś przejdzie mój wewnętrzny test jakości i estetyki, wtedy dopiero trafia do Was. Wprowadzam do marki to, czym sam się otaczam, co noszę, dbam o detal i o to, żeby produkt był naprawdę funkcjonalny w codziennym użytkowaniu.

Czy łatwo było odnaleźć się na rodzimym rynku z autorską marką?

Nie szukałem łatwej drogi - po prostu zacząłem działać. Moje pierwsze sesje zdjęciowe to nie były profesjonalne studia, tylko supermarketowe alejki. Brałem torby, szedłem przed regał z pieczywem czy warzywami i tam fotografowałem, jak wyglądają w „naturze". Miałem szczęście, bo w social mediach ludzie docenili tę naturalność, a ja zrozumiałem, że to, co tworzę, ma szansę. Pracuję w digitalu od lat i to doświadczenie bardzo mi pomaga - nie tylko w budowaniu zasięgów, ale przede wszystkim w projektowaniu doświadczeń użytkownika. Dzięki temu wiem, że torba to nie tylko materiał, to user experience, które musi działać w prawdziwym życiu, a nie tylko na zdjęciu w internecie.

Czy pamiętasz pierwszego klienta lub pierwsze zamówienie? Jakie to było uczucie?

Czułem ogromną radość, ale też pokorę. Nie było w tym wielkiej pompy, raczej poczucie, że robię coś, co ma sens i że komuś innemu to też się spodobało. To było po prostu fajne uczucie. Po wysłaniu każdej paczki mam jednak pewien niepokój - chciałbym, aby kupujący naprawdę się cieszył przedmiotem Namineso. Czekam na każdą opinię, zdjęcie, tag.

Co daje Ci największą satysfakcję w codziennym prowadzeniu marki?

Największą radość sprawiają mi momenty, w których Namineso zaczyna żyć własnym życiem w rękach innych kreatywnych ludzi. Na początku drogi odezwali się do mnie studenci, którzy zobaczyli moje produkty i chcieli wykorzystać je do swojej pracy zaliczeniowej. Po wymianie kilku wiadomości pokazali mi swój pomysł i moodboard - uznałem, że to absolutnie fantastyczne podejście, więc zaufałem im i oddałem produkty w ich ręce. Nie ingerowałem w proces; oni wszystko realizowali według własnego harmonogramu i koncepcji. Był moment naturalnego niepokoju, jak to wszystko wyjdzie, ale kiedy pokazali efekt końcowy wyszło fantastycznie. Będę mógł tę sesję niebawem publikować i jestem z niej ogromnie dumny. To dla mnie zupełnie inna energia niż w przypadku zapytań o barter od influencerów. Jasne, miło czytać, że „fajny produkt", ale wiem, jak ten rynek działa, więc traktuję takie propozycje z odpowiednim dystansem. Prawdziwą satysfakcję czuję wtedy, gdy ktoś chce tworzyć coś od podstaw, z autentycznej pasji, a nie tylko dla zasięgów.

Jaką emocję najczęściej próbujesz „przemycić" do swoich projektów?

Najważniejsza jest dla mnie uważność i spokój. Kiedy projektuję i szyję, myślę o przedmiotach, które mają „duszę". Chcę, żeby osoba trzymająca torbę Namineso w dłoni poczuła jakość, która wynika z powolnego, świadomego rzemiosła. Nie gonię za trendami, chcę przemycić do moich toreb trochę siebie, przekazać też sporo spokoju i jakości, która zostanie z właścicielem na dłużej. To nie jest wielka filozofia, raczej drobna satysfakcja z robienia rzeczy własnoręcznie.

Czy masz rytuał na „gorszy dzień w pracowni"?

Gorsze dni się zdarzają, szczególnie po pracy, kiedy człowiek jest już zmęczony, a tu szycie czeka. Mój rytuał? Po prostu parzę dobrą kawę i siadam do szycia. Bardzo pomaga mi moja suczka, która jest najlepszym towarzyszem w takich chwilach. Często przypomina mi, żeby nie robić wszystkiego na wariata. Pozwalam sobie na chwilę oddechu, odkładam projekt na bok i wracam do niego wtedy, kiedy znowu czuję w tym radość. Choć zdarza się, że zamówienia mnie gonią.

Jakie masz plany lub marzenia związane z rozwojem marki Namineso?

Namineso to dla mnie miejsce, w którym mogę testować moją kreatywność i próbować siebie, robiąc „swoje". Mam w głowie jeszcze kilka pomysłów na kolejne marki i projekty, które dojrzewają. Nie nakładam na siebie presji wielkiej korporacji. W tej pracuję od 9 do 17, od poniedziałku do piątku i to wystarczy ?