MISHIN Bags&More

MISHIN Bags&More

Kontakt z projektantem
Dodaj do ulubionych

O MARCE

MISHIN to moja mała autorska pracownia, w której tworzę nerki i torby z rzemieślniczym zacięciem i okiem do świetnych materiałów. Zapomnij o taśmowej produkcji – tutaj każdy egzemplarz kroję i szyję osobiście, stawiając na solidne, wysokogatunkowe tkaniny, które nie tylko świetnie wyglądają, ale i dzielnie znoszą trudy codzienności. W moich projektach dążę do połączenia funkcjonalności z wyrazistym stylem – nie boję się przy tym zaszaleć z kolorem, bo wierzę, że dodatki powinny dodawać energii. Szycie jest dla mnie czymś znacznie więcej niż pracą; to codzienna przyjemność, relaks i forma spełnienia. Wybierając MISHIN, stawiasz na autentyczność i dopracowane detale. To po prostu świetnie uszyte rzeczy, które mają Ci służyć i cieszyć latami.

Wywiad z MISHIN Bags&More

Co było impulsem do stworzenia własnej marki?

Do maszyny mamy siadałam potajemnie już w liceum, szyłam wszystko – spodnie, sukienki, plecaki... Już jako osoba dorosła namiętnie kocham niebanalne buty i torby. Dlaczego zaczęłam szyć torby, nerki, plecaki? Bo potrzebowałam tego jak tlenu – pracując latami w korporacji, czułam, że albo zrobię coś swojego, albo zwyczajnie oszaleję...

Jak długo trwały poszukiwania idealnej nazwy i dlaczego właśnie ta została wybrana?

Długo... Jednocześnie jak się pojawiła, to od razu było wiadomo, że to ta. Dlaczego MISHIN? To już moja mała tajemnica ?

Co wyróżnia produkty MISHIN Bags&More na tle innych dostępnych na rynku?

Nie będę nawet podejmować wątku marek fast fashion... wiadomo, to jest zło dla planety i w sumie trochę banał. Powtarzalność. O sobie wiem z całą pewnością, że każda uszyta nerka, torebka, torba - są na 100%! Dbałość o estetykę i solidność - zawsze. Niepowtarzalność - obowiązkowo! Radość z projektu - w każdym przypadku.

Czy łatwo było odnaleźć się na rodzimym rynku z autorską marką?

Cały czas sprawdzam! Mam nadzieję, że na przysłowiowy koniec dnia odpowiedź będzie twierdząca.

Czy pamiętasz pierwszego klienta lub pierwsze zamówienie? Jakie to było uczucie?

WOW, kosmos! Już nie tylko rodzina i znajome. Ta męcząca myśl, że bliscy chwalą, bo lubią, odeszła. W końcu zupełnie obca osoba nie ma powodów, by chwalić. Takie chwile naprawdę unoszą człowieka parę centymetrów nad ziemię.

Co daje Ci największą satysfakcję w codziennym prowadzeniu marki?

Kiedy pojawia się nowa klientka i mówi, że widziała na żywo MISHIN i musi też taką mieć ?

Czy zdarzyło Ci się stworzyć coś zupełnie „przypadkiem", a okazało się hitem?

To jest trochę zabawne pytanie. Bo jak tu uczciwie odpowiedzieć twierdząco? Tak, usiadłam przypadkiem do maszyny, przypadkowo uszyłam nereczkę z przypadkowo wybranego materiału... no nie! ??? Kiedy zastanawiam się na serio nad tak postawionym pytaniem, to raczej mam głębokie przekonanie, że „przypadek" nie jest zjawiskiem występującym w procesie twórczym. Nawet jeśli coś pozornie dzieje się w warstwie nieuświadomionej, to jest to wynikiem doświadczeń, pracy nad czymś czy podjętych decyzji, z których na końcu powstaje COŚ nieprzypadkowego.

Co najbardziej inspiruje Cię do działania?

Kiedy tworzę, szyję, zapominam o całym świecie. A kiedy odcinam ostatnią nitkę nowej torebki, nerki, czuję po prostu RADOŚĆ. Podoba mi się takie życie bardzo! Chcę tak żyć nadal, nie marnować więcej czasu na coś, co nie daje radości. Tylko tyle i aż tyle.

Po jakie tworzywa, surowce lub narzędzia sięgasz najczęściej w swojej pracy?

Tkaniny, ale... muszą być piękne dla oka i miłe w dotyku. Serio, zmysł dotyku jest często pomijany w mojej dziedzinie, a to ogromne niedopatrzenie ?

Jak wygląda Twój proces twórczy - bardziej improwizacja czy plan?

I plan, i improwizacja. To są dwie strony tego samego medalu, nie da się ich rozdzielić. Chyba że mówimy o seryjnej produkcji...

Z jakiego projektu jesteś najbardziej dumna/y i dlaczego?

Z każdego nowopowstałego ?

Gdybyś miał/a wskazać flagowy produkt marki MISHIN Bags&More - który by to był?

Nie jestem marką jednego produktu. Nieustanny rozwój, zmiana, różnorodność, tego nie da się zamknąć do jednej rzeczy!

Dla kogo tworzysz swoje produkty?

Dla klientek. I dla siebie. Od dzieciaka nic mi nie dawało takiej radości, jak zrobienie czegoś nowego. Jak moje ręce we współpracy z głową robiły coś namacalnego. Mam tak do dziś.

Czy tworzysz spersonalizowane projekty? Jakie? Na czym polega personalizacja?

Oczywiście! Każda osoba jest inna, każdej gra co innego. Najważniejsze, by znaleźć właściwe nuty, czyli kolory i faktury nowej nerki czy torebki. Ważne, by umieć słuchać tego, co mówi klientka, a potem skomponować z tych słów, nutek właściwy utwór.

Czy masz twórcze dziwactwa, z których się śmiejesz?

Jasne, kto ich nie ma ? Pierwsze z brzegu dziwactwo to zachwyt nad każdym nowym projektem. Kiedy wstaję od maszyny z nowym uszytkiem, mam przekonanie, że oto powstało COŚ PIĘKNEGO. Serio ? I tak z każdym kolejnym. Kolejne dziwactwo, z którego już nawet nie śmieję się – oczywiście, że szyję i dla siebie torebki. Niestety, w przeciwieństwie do dawnych czasów, kiedy potrafiłam przywiązać się do jednej ukochanej torebki na lata, teraz ciągle chcę czegoś nowego. I cóż, najgorsze, że mogę sobie to nowe uszyć. W efekcie nie mam już miejsca na własne nowe torebki ? Czy o gadaniu z maszyną w ogóle warto wspominać?

Jaką emocję najczęściej próbujesz „przemycić" do swoich projektów?

Radość.

Jak reagujesz na ciszę - inspiruje Cię czy męczy?

Cisza jest bezcenna. Cisza w obecnym świecie to luksus. Czasami cisza we własnej głowie to luksus! O ciszy można mówić godzinami...

Czy masz rytuał na „gorszy dzień w pracowni"?

Nie tyle rytuał, co zdrowy rozsądek. Kiedy coś mi nie idzie jak powinno, zostawiam to i robię coś innego. „Na siłę" nigdy nic dobrego nie powstanie.

Co zmieniło się w Tobie od czasu, gdy zaczynałaś/eś swoją przygodę z marką?

Mam lepszy kontakt ze sobą i ze światem. Znowu zaczęłam widzieć więcej, czuć głębiej. Może to brzmi patetycznie, ale kiedy człowiek zaczyna iść właściwą drogą, wszystko jest lepsze.

Jakie masz plany lub marzenia związane z rozwojem marki MISHIN Bags&More?

Marzę, aby ta iskra we mnie nigdy nie zgasła, a moje torebki znajdowały swoich ludzi i przynosiły im małe radości. Bo życie składa się z małych rzeczy, z pozoru mało istotnych, ale to jest jak puzzle. Każdy mały kawałek składa się na duży obrazek. Marzę, by MISHIN było zawsze takim małym, ładnym puzzlem ?

Jaką myśl, radę lub słowo otuchy przekazał(a)byś sobie z czasów, gdy wszystko dopiero się zaczynało?

Kobieto, przestań wątpić. Szkoda na to czasu.