Co było impulsem do stworzenia własnej marki?
JYOCO powstało z potrzeby tworzenia biżuterii z charakterem. Zawsze fascynowała mnie forma, dlatego najpierw studiowałam rzeźbę, później jubilerstwo i oprawę diamentów w Antwerpii. Chciałam połączyć sztukę z rzemiosłem i tworzyć ponadczasową biżuterię, która zostanie z właścicielem na lata.
Jak długo trwały poszukiwania idealnej nazwy i dlaczego właśnie ta została wybrana?
JYOCO było najpierw marzeniem, a dopiero później marką. Sama nazwa towarzyszyła mi przez wiele lat, zanim odważyłam się stworzyć własną pracownię. Wraz z założeniem marki powstał jej ostateczny zapis i identyfikacja. Zależało mi, aby była prosta, ponadczasowa i rozpoznawalna niezależnie od języka. Dziś przypomina mi, że najpiękniejsze rzeczy często dojrzewają przez lata.
Co wyróżnia produkty JYOCO na tle innych dostępnych na rynku?
Projektuję biżuterię jak rzeźbiarz – najważniejsze są dla mnie proporcje, światło i harmonia. Nie podążam za trendami. Tworzę z naturalnych kamieni i szlachetnych metali, stawiając na ponadczasowość i dopracowane detale. Każdy projekt powstaje ręcznie w mojej pracowni w Poznaniu.
Czy łatwo było odnaleźć się na rodzimym rynku z autorską marką?
Powrót do Polski był dla mnie nowym początkiem. Po latach nauki i doświadczeń zdobywanych m.in. w Belgii i Luksemburgu z ciekawością obserwowałam, jak JYOCO zostanie przyjęte. Postawiłam na własny styl i jakość zamiast trendów, i dziś wiem, że była to dobra decyzja.
Czy pamiętasz pierwszego klienta lub pierwsze zamówienie? Jakie to było uczucie?
Doskonale. Pamiętam ekscytację, motyle w brzuchu i drżenie rąk. Od chwili, gdy wzięłam do ręki narzędzia, aż po zapakowanie gotowej biżuterii. To uczucie odpowiedzialności i radości towarzyszy mi przy każdym zamówieniu.
Co daje Ci największą satysfakcję w codziennym prowadzeniu marki?
Największą satysfakcję daje mi zaufanie klientów. Gdy wracają po kolejne projekty lub piszą, że biżuteria stała się częścią ich historii.
Czy zdarzyło Ci się stworzyć coś zupełnie „przypadkiem", a okazało się hitem?
Nie nazwałabym tego przypadkiem. Moje projekty powstają w wyniku wielu prób, obserwowania formy i pracy z materiałem. Zdarza się jednak, że metal podczas modelowania prowadzi mnie w zupełnie innym kierunku, niż początkowo zakładałam. Właśnie takie nieplanowane przesunięcia proporcji, załamania powierzchni czy ślady narzędzi często stają się najciekawszą częścią projektu i początkiem kolejnych form.
Co najbardziej inspiruje Cię do działania?
Tworzę biżuterię, którą sama chcę nosić. Inspirują mnie rzeźba, natura i światło wydobywające formę metalu.
Po jakie tworzywa, surowce lub narzędzia sięgasz najczęściej w swojej pracy?
Pracuję w srebrze, złocie vermeil i wyższych próbach złota oraz w platynie, często z naturalnymi kamieniami. Tradycyjne narzędzia złotnicze łączę z pracą pod mikroskopem.
Jak wygląda Twój proces twórczy - bardziej improwizacja czy plan?
Szczerze? Zaczynam od twórczego chaosu, z którego stopniowo wyłania się plan. Choć czasem chaos towarzyszy mi aż do samego końca.
Z jakiego projektu jesteś najbardziej dumna/y i dlaczego?
Najbardziej dumna jestem z projektów wykonanych dla Sali Tronowej Zamku Królewskiego w Warszawie. Wyjątkowego połączenia historii, sztuki i rzemiosła.
Gdybyś miał/a wskazać flagowy produkt marki JYOCO – który by to był?
Naszyjnik Life Flow i pierścionek Energy Flow. Kapsułowe, uniwersalne formy, które łączą rzeźbiarski charakter z codzienną funkcjonalnością. Nie rozstaję się z nimi ?
Dla kogo tworzysz swoje produkty?
Tworzę dla osób świadomych własnego stylu, które nie podążają ślepo za trendami. Cenią sztukę, rzemiosło i przedmioty z charakterem.
Czy tworzysz spersonalizowane projekty? Jakie? Na czym polega personalizacja?
Biżuteria autorska tworzona na zamówienie w Poznaniu jest filarem JYOCO. Wspólnie z klientem rozwijamy projekt od pomysłu po finalną formę.
Czy masz twórcze dziwactwa, z których się śmiejesz?
Podczas pracy śpiewam ten sam wers w kółko, aż sama zaczynam mieć go dość. Potrafię zawiesić się na nim całkowicie, jak na muzycznej mantrze.
Jaką emocję najczęściej próbujesz „przemycić" do swoich projektów?
Najbliższa jest mi odwaga do bycia sobą i wyrażania siebie. Biżuteria może być nie tylko ozdobą, ale też osobistym talizmanem i zbroją.
Jak reagujesz na ciszę - inspiruje Cię czy męczy?
Jestem introwertyczką, więc cisza mnie nie męczy. Przeciwnie, pozwala mi się skupić, uporządkować myśli i usłyszeć własne pomysły.
Czy masz rytuał na „gorszy dzień w pracowni"?
Moim rytuałem jest danie sobie przestrzeni bez wyrzutów sumienia. Dzięki temu nawet dzień, który zaczął się gorzej, często udaje się odwrócić.
Co zmieniło się w Tobie od czasu, gdy zaczynałaś/eś swoją przygodę z marką?
Nauczyłam się słuchać siebie i zaufałam, że jeśli to, co tworzę, jest prawdziwe, znajdzie swojego odbiorcę. Sama również świadomie wybieram twórców, których cenię za autentyczność.
Jakie masz plany lub marzenia związane z rozwojem marki JYOCO?
Marzę, by JYOCO było rozpoznawalne także poza Polską jako marka tworząca rzeźbiarską biżuterię na zamówienie, bez utraty bliskiej relacji z klientem.
Jaką myśl, radę lub słowo otuchy przekazał(a)byś sobie z czasów, gdy wszystko dopiero się zaczynało?
Zaufaj sobie wcześniej. Nie musisz znać całej drogi, wystarczy odwaga, by zrobić pierwszy krok i konsekwentnie iść dalej.