🏖️ Ten projektant jest obecnie na urlopie do 11.05.2026. Po tej dacie przedmioty projektanta będą znowu dostepne do zakupu.
Hunterbone

Hunterbone

Kontakt z projektantem
Dodaj do ulubionych
Opinie

O MARCE

Gratulacje! Właśnie przekroczyłeś portal do innego świata ! Podróżując przez mój porośnięty mchem świat natkniesz się na prastare materiały takie jak kości jeleni, skóra i dębowe drewno. W mojej ukrytej chacie zobaczysz jak brodaty krasnolud rzeźbi w czarnym rogu, zaklinając nordyckie runy, słowiańskie symbole i własne tajemnicze znaki w unikatowych bransoletkach i naszyjnikach. Zobaczysz jak otwiera małe fiolki barwników z roślin i minerałów, malując drewno i skórę na barwy kolory których nigdy nie widziałeś. Otworzy przed tobą skrzynie z własnoręcznie ciętymi rzemieniami, mocnymi jakby same Norny miały pleść z nich twój los. W kątach będą lśnić topory i drogocenne kamienie, a na drewnianym stole rzemieślniczym zobaczysz dziwne pilniki, dłuta i cęgi, których sensu kształtu nie zrozumiesz póki nie usiądziesz na ławie a wszystko wokół ucichnie. Wtedy rozpalę ogień i mamrocząc coś w starych językach zacznę prace- tu powstanie twój unikatowy naszyjnik. Nazywam się Piotr Kuczmiński i jestem jednym z trzech europejskich rzeźbiarzy kości którzy wciąż tworzą rzemiosło. Skrawam i zaplatam personalizowane i unikatowe runiczne bransoletki i wikińskie naszyjniki, z materiałów które w stu procentach pozyskuje i przetwarza samodzielnie. Moja ręcznie wykonywana biżuteria i ozdoby domowe odniosły zaskakujący mnie sukces na całym świecie, potwierdzając moje przekonanie że ludzie tacy jak Ty i Ja pragną czegoś więcej niż ozdoby na swojej szyi- pragniemy prawdy i autentyczności. Żelazne zasady Hunterbone: Cały produkt jest tworzony w 100% z naturalnych, jak najmniej przetworzonych materiałów- pozyskiwanych z szacunkiem do lasu, i tak aby nie pozostał tam po mnie żaden ślad. Kość- tradycyjne polowania łucznicze (Norwegia, Słowenia, Estonia, Dania). Drewno- drewno gałęziowe, NIE z pni drzew (pozyskiwane po wichurach, lub podczas pielęgnacyjnej przyciski gałęzi. Nie przykładamy ręki do wycinki lasów). Skóra - wyłącznie cięta i barwiona własnoręcznie (tylko polscy dostawcy!)
Brak przedmiotów do wyświetlenia
ZOBACZ WIĘCEJ

Opinie Hunterbone

Wszystkie opinie są potwierdzone zakupem
Klaudia Pięknie zapakowana, wykonana zgodnie z opisem, cudowna :)
Dagmara Absolutny majstersztyk. Polecam z całego serca :)
Jolanta Ekspresowa realizacja.
automatyczna opinia
zgłoś naruszenie
Patrycja Zakupy jak zawsze udane!
automatyczna opinia
zgłoś naruszenie
Andrzej Szybka transakcja, polecam.
automatyczna opinia
zgłoś naruszenie
Edyta Świetna jakość, polecam!
automatyczna opinia
zgłoś naruszenie
Marta Wszystko zgodnie z opisem.
automatyczna opinia
zgłoś naruszenie

Wywiad z Hunterbone

Co było impulsem do stworzenia własnej marki?

To co powiem was zaskoczy. Mógłbym powiedzieć że inspiracją była miłość do natury, fascynacja drewnem, skórą i miechem. I to byłaby prawda- ale tylko w połowie. Ponieważ moja inspiracją nie była tylko miłość i fascynacja ale również pogarda i alergia na wszystko co udaje coś prawdziwego - od zawsze nie znosiłem sztucznych materiałów jak plastik i taniego metalu. Do dziś niechętnie chodzę po panelach udających drewno, omijam poliestrowe koszulki, a wszędzie gdzie mogę w swoim otoczeniu umieszczam drewno, bawełnę i naturalną skórę. Właśnie te podejście w połączeniu z niewątpliwą miłością do lasów, drzew i zwierząt sprawiło że zacząłem tworzyć prawdziwe rzeczy. Jeśli to co teraz przekazałem ma dla Ciebie sens - to jesteś we właściwym sklepie. 

Jak długo trwały poszukiwania idealnej nazwy i dlaczego właśnie ta została wybrana?

Moja nazwa była dla mnie oczywista od samego początku - urodziła się w mojej głowie jeszcze gdy jako młody chłopak grzecznie chodziłem na wykłady na Uniwersytecie Gdańskim. Szła ze mną od wieku nastoletniego aż po dorosłość, miałem ją w głowie tocząc łożyska do samochodów na nocnej zmianie w fabryce w Gdańsku, czekała gdzieś w rogu mojego umysłu gdy jeździłem długie godziny pociągiem na randki z moja przyszłą żoną, aż w końcu gdy moje ręce wpisały ją w okienku nazwy sklepu na zagranicznej platformie sprzedażowej. I została od lat bez zmian, tak jak moje poglądy i zasady twórczości. Hunterbone brzmi enigmatycznie ale i interesująco - idealnie oddaje charakter większości moich prac. To unikaty, moja kolekcja autentyków, upolowanych przez moje myśli w morzu pomysłów, ukształtowanych moimi cierpliwymi dłońmi. Jak pradawny myśliwy czekam w gęstwinie aż upragniona zdobycz (pomysł) przyjdzie i wystawi się na strzał z łuku. Bardzo spokojnie i cierpliwie. To jest tajemnica sukcesu twórczego.
hunterbone-kontakt.jpg

Co wyróżnia produkty Hunterbone na tle innych dostępnych na rynku?

Zanim spakuje naszyjnik do pudełka i wyśle do klienta, wyobrażam sobie że wręczam go wikińskiemu Jarlowi. I chodzi o to że gdy mu się przyjrzy to ma się uśmiechnąć i wznieść za mnie toast rogiem miodu - a nie wstać, złapać topór i pogonić z wioski! Chodzi o autentyczność i jakość - czystość materiału i dążenie do prawdy. Przedmioty tworzone w 100% z naturalnych materiałów, w poszanowaniu do natury i bez rabunkowego stylu pozyskiwania. To że mamy świra na punkcie zbierania gałęzi po wichurach, szukania dostawców kości i skóry którzy są poganami i nie wciągnęli się w współczesny wyścig szczurów, to właśnie jest to - prawda i unikatowość na tle plastikowego świata. Do dziś pamiętam dzień w którym coś we mnie pękło: odinstalowałem aplikację aliexpres, wyłączyłem podkręcone kolory w ekranach, wyrzuciłem plastikowe buty i zacząłem boso chodzić po lesie. Słuchać innych zamiast mówić i być słuchanym. I nie muszę być tutaj skromnym - moje rzemiosło nie bez powodu przyciągnęło już przeszło dziesięć tysięcy klientów z całego świata. Jakość zawsze się obroni, więc jeśli ( w co gorąco wierzę) właśnie jej szukasz to Witaj! Jesteś w najbardziej właściwym miejscu w jakim możesz być. Ale jeśli większe znaczenie ma dla ciebie niska cena... cóż, sam znajdziesz przycisk X na górze strony.

Czy łatwo było odnaleźć się na rodzimym rynku z autorską marką?

Moja odpowiedź na to pytanie również Was zaskoczy :) Nie miałem złudzeń - gdy zacząłem moją działalność wiele lat temu, nasz rynek nie był gotowy na takie przedmioty. Dlatego skupiłem się na zagranicy - tworząc dla zagranicznych klientów dopracowałem swoje rzemiosło i doszedłem do gotowości aby wrócić z nim do Polski. I właśnie tak zrobiłem - wróciłem na rynek rodzimy po latach, jako dojrzały i spełniony twórca, osiągając coś na kształt mistrzostwa w swoim rzemiośle. Moim celem nie jest to żeby coś sprzedać - jest nim świadomość że gdzieś tam, czy to na wyspach Azji, plażach Australii, na placu w Luksemburgu, czy to na sąsiedniej ulicy w Gdańsku, jest osoba która właśnie zakłada zrobiony przeze mnie naszyjnik. I nie traktuje go jako kawałka biżuterii tylko jak idee zaklętą w drewnie czy kości. Właśnie dlatego nie boję się rodzimego rynku - świat działa tak że swoi znajdą swego. Ci którzy szukają autentycznego rękodzieła i wyrazistej osoby znajdą mnie nie zależnie gdzie mieszkają.

Czy pamiętasz pierwszego klienta lub pierwsze zamówienie? Jakie to było uczucie?

Nie uwierzycie, pamiętam imiona wszystkich z pierwszej pięćsetki swoich klientów. Naprawdę. Może nie wyrecytuje ich obudzony w środku nocy, ale gdy zobaczę ich imię to od razu ich rozpoznaje, nawet jeśli minęło kilka lat. I chociaż jeszcze do roku 2025 sprzedawałem tylko na zagranice - pamiętam doskonale że moja pierwszą klientką była Polka- Pani Madela. Minęło już 7 lat a wciąż do mnie wraca, to już bardziej przyjaźń niż relacja klient - sprzedawca.

Co daje Ci największą satysfakcję w codziennym prowadzeniu marki?

A czy wiesz jak pachnie drewno gdy się w nim rzeźbi albo wypala wzory? Jaka jest w dotyku naturalna skóra, gdy obracasz ją dłoniach? Albo jak pachnie las gdy blisko złotej godziny szukasz w nim idealnego miejsca na zdjęcia produktowe? Powiem ci: cudownie, cudowna i jeszcze raz cudownie.
To jak forma terapii sensorycznej dla przebodźcowanego mózgu. Ale też ujście emocji. Jest jednak coś ważniejszego niż moje odczucia - to świadomość że osoby takie jak podzielają ideę stojącą za zasadami według których tworzę rękodzieło.

Czy zdarzyło Ci się stworzyć coś zupełnie “przypadkiem”, a okazało się hitem?

Jeszcze jak! Zrobiłem kiedyś projekt produktu - był to drewniany szyld stojący z runami, możecie go zobaczyć w moim sklepie jako personalizowany szyld runiczny. I tak go zostawiłem, nie będą pewny czy robić z nim coś dalej. Imię na szyldzie było całkowicie przypadkowe, bodajże to był Jonas - akurat oglądałem pokręcony serial The Dark, więc imię głównego bohatera weszło mi do głowy. Minął rok, szyld stał sobie na półce w warsztacie i zbierał kolejną siwą warstwę kurzu. Aż tu nagle któregoś letniego popołudnia przyjechał do mnie przyjaciel, z typu tych których widzisz raz na dwa lata a i tak jesteście dla siebie bardzo bliscy. Mógł zwrócić uwagę na milion innych rzeczy w moim warsztacie. Ale nie - stanął, popatrzył na szyld i po chwili ciszy powiedział:" Ej, ale to jest super, dodałeś to do oferty?" Rok później sprzedałem już dwa tysiące sztuk tego produktu. W życiu nie spodziewałbym się że odniesie taki sukces, i będzie pierwszym takim przedmiotem na rynku - dopiero ten przypadek uświadomił mi, że moja opinia o tym co stworzyłem nie ma znaczenia, bo może się okazać że absolutnie nie mam racji.

Co najbardziej inspiruje Cię do działania?

A pozwól proszę że to ja zadam pytanie: A co sprawia że wciąż to czytasz? Bo wydaje mi się że nie tylko ciekawość. 
Myślę że trafił swój na swego, w pozytywnym sensie :) Właśnie takich przedmiotów szukasz i nie jesteś tu przypadkiem. I to jest odpowiedź na twoje pytanie - bo wierzę i wiem że na naszym rynku takie przedmioty i idee też są potrzebne, i są osoby jak Ty które chcą je nosić przy sercu. To napędza mnie do działania i jest celem marki.

Po jakie tworzywa, surowce lub narzędzia sięgasz najczęściej w swojej pracy?

Po takie które nosił by sam średniowieczny wiking. Szukam skarbów, topowych materiałów pod względem jakości, nie zważając na ich cenę. Dobry jakościowo materiał odwdzięcza się sam - ludzie od razu zauważają że wykorzystuje wyższej jakość surowce, na przykład rzemienie z greckiej skóry a nie azjatyckie. I to sprawia że noszony naszyjnik nie przeciera się, dobrze się reguluje i ładnie leży. Tak samo jest z pozostałymi materiałami - polskim drewnem gałęziowym, samodzielnie produkowanymi barwnikami bez wody i chemii, wyselekcjonowaną kością i rogiem od europejskich i amerykańskich dostawców. To historia tych materiałów ma największe znaczenie i przekłada się na ich jakość.
Kości:
Używamy tylko i wyłącznie kości z tradycyjnych polowań łuczniczych na terenie Europy i USA. Moi myśliwi to poganie, a polowania to dla nich nie to samo co strzelnica w lesie - tak jak dla większości współczesnych myśliwych z długimi karabinami i gaciami w moro. Polowanie w tak pierwotny sposób wymaga ogromnych umiejętności i szacunku do zwierząt, jest znacznie bardziej niebezpieczne, wymagające i obowiązują na nim bardzo ważne etyczne zasady. Podejdź na 15 metrów do jelenia w lesie, a sam przekonasz się jakie to musi być trudne. Użycie kości pozyskanej własnej w ten sposób to mój bunt i sprzeciw przeciwko ludziom którzy czują się panami w lesie.
Drewno: 
Jedynym wykorzystywanym drewnem jest to z gałęzi drzew. Jestem absolutnym przeciwnikiem wycinki drzew w Polsce, zwłaszcza jeśli chodzi o pozyskanie materiału do produkcji czegokolwiek co nie jest przedmiotem pierwszej potrzeby oraz ma cię ogrzać w zimę. Drewno gałęziowe pozyskuje po wichurach oraz z procesu przycinania gałęzi gdy np zbyt blisko podchodzą do linii wysokiego napięcia przy lesie, albo gdy jakieś drzewo po prostu zaczyna wchodzić gałęziami na drogę. Nawet jednak w takich przypadkach unikam drewna bukowego - zostało ich bardzo mało w Polsce.
Rzemienie i skóra: 
Tak jak wspomniałem wcześniej: rzemienie tylko z Grecji, produkowane na miejscu, a duże kawałki skóry od polskich i czeskich producentów. Absolutnie omijam Azjatycką skórę, tak samo jak tą z Indii. I choć osobiście do tych krajów nic nie mam, to już do ich procesów produkcji, jakość i wynagrodzenia dla pracowników pozostawią tak wiele do życzenia że dla mnie nie ma taka skóra wartości.
Wiking nie założył by czegoś takiego!

Jak wygląda Twój proces twórczy — bardziej improwizacja czy plan?

Jestem rzemieślnikiem, nie artystą. Mało osób to zauważa ale jest różnica. Rzemieślnik to artysta tylko w małej części, tworzy rzemiosło - według zasad, zależnie od sytuacji i potrzeby. Jego celem jest zrobienie czegoś trwałego, pięknego ale nie jest idącym na fali inspiracji artystą. Wiadomo że tworzy nowe rozwiązania, wciela w życie wizje nowych przedmiotów. Ale to wciąż bardziej producent niż artysta. Rzemieślnik chcę zrobić ci dobrze - stworzyć dla ciebie coś ładnego, jakościowego, coś użytkowego. To odróżnia go od artysty - kogoś kto na fali inspiracji tworzy a potem pokazuje światu i szuka uznania. To dwie różne drogi! Moja praca to studium materiału, sprawdzanie jego wytrzymałość, faktury i cech, eksperymentowanie co mogę z niego wykonać tak żeby było solidne i dobre. Ciągle się szkolę i poprawiam swoje produkty, dążąc do ideału krasnoludów kujących młot Thora. Mam nadzieje że kiedyś, w Valhalli będą mógł obok nich usiąść jak równy z równym.

Z jakiego projektu jesteś najbardziej dumna/y i dlaczego?

Z każdego z personalizowanych produktów, naszyjników, bransoletek i szyldów. To cudowne móc tworzyć coś nie tylko unikatowego pod względem materiałów ale także pod względem treści przekazu. Bransoletka z runami układającymi się w czyjeś imię, albo szyld z ksywką którą znajomi nazywają obdarowaną osobę, mają w sobie coś namacalnego. Tak pod drugiej stronie paczki jest prawdziwy człowiek, z własną historią i duchem!

Gdybyś miał/a wskazać flagowy produkt marki Hunterbone - który by to był?

Bez wątpienia jest to nordycka bransoletka z runicznym koralikiem. Doceniają ją kobiety i mężczyźni z całego świata, jako subtelny ale i surowy wyraz swojej sympatii do run i mitologii nordyckiej. A tak poza tym to po prostu świetnie wygląda.

Dla kogo tworzysz swoje produkty?

Przede wszystkim dla fanów mitologii nordyckiej i stylu wikingów, ale nie tylko - biżuteria nordycka to tylko część mojej grupy docelowej. Zakupy robią u mnie fani rękodzieła oraz naturalnych materiałów. Ludzie chcący założyć na szyje coś unikatowego i personalizowanego. Nie ograniczam się, więc do jednego nurtu i stylu, coś dla siebie znajdą tu również Słowianie, wyznawcy Wicca, osoby interesujący się magią, ezoteryka, a nawet... pary szukające pudełka na ślubne obrączki!

Czy tworzysz spersonalizowane projekty? Jakie? Na czym polega personalizacja?

Tworze przede wszystkim personalizowane projekty. Moi klienci kochają runy, a jeszcze bardziej - personalizowane runy. Noszenie naszyjnika z imieniem ukochanej osoby zapisanym w ruchach, albo obdarowanie kogoś szyldem w celtyckim alfabecie Ogham z jego ulubioną maksymą to właśnie mój główny pomysł. Gdy weźmiesz coś tak unikatowego jak moja biżuteria i jeszcze dołożysz do tego personalizację - cóż to gotowy przepis na prezent który zapamiętają do końca życia.

Czy masz twórcze dziwactwa, z których się śmiejesz?

Oj tak, kocham słuchać podcastów o tajemniczych i anormalnych wydarzeniach gdy pracuje. Na przykład seria filmów o paranormalnych zjawiskach i zaginięciach na kanale "Dębowa" Chatka na Youtube albo historie o pradawnych zaginionych cywilizacjach od "kosmiczne opowieści". Choć często to historie z pogranicza horroru, pełne mistyki i zagadkowości - w jakiś sposób mnie uspokajają. Ale to już chyba cecha osób z ADHD - na stres reagujemy spokojem, na napięcie - dopaminą. Ale zanim ktoś powie że jestem foliarzem: uwierzcie mi że moje doświadczenia życiowe i poglądy sprawią że nie bujam w obłokach - stąpam mocno po ziemi jak Thor po tęczowym moście. Poza tym nałogowo pochłaniam orzechy i rodzynki podczas pracy. Tak już mam, nie wyobrażam sobie godzin spędzonych w pracowni bez mieszanki studenckiej. 

Jaką emocję najczęściej próbujesz „przemycić” do swoich projektów?

Przede wszystkim prawdę i autentyczność. Może to nie emocje? Choć dla mnie są nawet ważniejsze. Bo strasznie mi ich brakuje w dzisiejszym świecie. Wychodzi więc na to że przemycam w ten sposób nostalgię i tęsknotę za tymi rzeczami. I tak jest, przyznaje. Zobacz gdzie żyjemy - jesteśmy zalani sztucznymi tworzywami, przedmiotami z Azji, maszynami odwracającymi naszą uwagę od rzeczywistości. A gdy weźmiesz w dłoń bransoletkę wykonana z tak unikatowych i prawdziwych materiałów, obrócisz ją w paluszkach i założysz na nadgarstek - dotykasz czegoś bardzo rzeczywistego, z historią. A ta historia dotyka ciebie.

Jak reagujesz na ciszę – inspiruje Cię czy męczy?

Cisza jest moim katalizatorem - zaczynam pracę właśnie gdy wszystko wokół ucichnie. Wieczory to mój czas. Nie mam w domu telewizora, a komputera używam tylko do pracy. To właśnie cisza, kubek herbaty a czasem szklanka whisky, włączają mój umysł - zaczynam tworzyć.

Czy masz rytuał na „gorszy dzień w pracowni”?

Na proces tworzenia? Mam - zaczynam pracować gdy wszystko wokół ucichnie. Noc i wieczór to moja pora. Gdy zasypiający świat zamyka dwoje oczu, u mnie otwiera się trzecie. Zaparzam herbatę, czasem nalewam szklankę whisky. Siadam do stołu warsztatowego i patrzę na kawałki drewna, kości i skóry. Zaczynają tańczyć w moich oczach gdy włączę sobie cicho muzykę. Nie lubię hałasu - rzemiosło wymaga ciszy i skupienia. I wtedy zaczyna się moja magia.
hunterbone-6979.jpg

Co zmieniło się w Tobie od czasu, gdy zaczynałaś/eś swoją przygodę z marką?

Przede wszystkim moje zdrowie i pewność siebie - już nie bolą mnie plecy od pracy na nocnej zmianie, a problemy codzienne dawnego życia wydają się teraz czymś odległym i małym. Gdy rozpoczynasz swój własny biznes, przeszkody zwalają się na ciebie jak lawina, ledwo wyjdziesz z jednej a już na horyzoncie widzisz jak leci kolejna. I tak z czasem stajesz się lawino-odporny, uczysz się poruszać i kopać tunele pod śniegiem i przede wszystkim szukać rozwiązań. W ogóle uważam że polscy przedsiębiorcy to specjaliści klasy światowej - zawsze dają radę. Z tego się wzięło chyba słowo przedsiębiorca - od "przedsięwziąć". Na przykład przedsięwziąć rozwiązanie, inwestycje, działanie. Tak jest też ze mną - czuje się większy, mocniejszy, ale jednocześnie zachowuje pokorę i nabrałem dystansu. Dopiero teraz widzę dlaczego niektórzy ludzie będący w miejscu gdzie ja byłem kiedyś zachowują się tak a nie inaczej. Bo wiem z czym się często mierzą w życiu. Mój biznes nauczył mnie, więc nie sądzić, nie mówić i nie oceniać.

Jakie masz plany lub marzenia związane z rozwojem marki Hunterbone?

Moim największym marzeniem jest porządny powrót do świadomość odbiorcy na polski rynku. Chce propagować swoje rzemiosło ale i idee stojące za nim wśród Polaków. Od 2025 roku zaczynam również równoległą działalność swojej marki - dostarczanie swoich prac do osób wystawiających się na targach w Polsce i na całym świecie, czyli wyjście z Internetu na targi i festiwale. Odwiedzam takie wydarzenia regularnie nawiązując współpracę, na razie w Szwajcarii, ale coraz lepiej czuje się w kontakcie z polskimi wystawcami. Ktoś wie, może traficie sami na moje prace na jakimś lokalnym wydarzeniu!

Jaką myśl, radę lub słowo otuchy przekazał(a)byś sobie z czasów, gdy wszystko dopiero się zaczynało?

Zaskoczę Cię, ale w pewnym sesje taką sytuacja miała miejsce. Pozostawię jednak to w tajemnicy, do kogo i dlaczego powiedziałem to co powiedziałem, to temat na dłuższą opowieść. Zacznijmy tylko od tego że pewnie sam bym sobie nie uwierzył ale myślę że powiedział bym sobie: Nie przestawaj chłopaku, nie przestawaj. Wszystko jest trudne zanim nagle stanie się proste. Dziś płaczesz nad sprawami które za kilka lat będą wywoływać u ciebie śmiech. A to że dziś nie wiesz co będzie, nie wiesz w którą stronę iść, co robić, jak to robić? Nikt tego nie wie i nie wiedział. Po prostu rób rzeczy, próbuj, przegrywaj i znów próbuj. Nawet nie zauważysz kiedy zaczniesz wygrywać. Zaufaj w proces. Nie w cel. Bo uwierz mi - cel i twoje wyobrażenia zmienią się jeszcze wiele razy.