DecMabu

DecMabu

(1)
Kontakt z projektantem
Dodaj do ulubionych

O MARCE

DecMabu to marka oparta na kolorze, rękodziele i świadomym podejściu do tworzenia. Powstają tu szydełkowe akcesoria i ubrania na różne pory roku - unikatowe, tworzone w pojedynczych egzemplarzach lub krótkich seriach. Korzystam z wegańskich materiałów i dbam o możliwie ekologiczne rozwiązania. Wszystko wykonuję ręcznie, łącznie z metkami czy wizytówkami. *Produkty wykonywane są w domu, w którym przebywa kot. Mogą zawierać śladowe ilości alergenów.

Opinie DecMabu

Wszystkie opinie są potwierdzone zakupem
Jestem pod dużym wrażeniem samej chustki; jest ślicznie i starannie wykonana, w pięknym kolorze i ze świetnej włóczki. 🤩 Należy jednak podkreślić niezwykłą dbałość projektantki o spersonalizowany kontakt z klientką! Serdecznie dziękuję za tak miłą🧚 przesyłkę. To także dowodzi profesjonalnego podejścia i po prostu - życzliwości projektantki. Ogromnie dzuęki! 🌹 Joasia
JO
Joanna

Wywiad z DecMabu

Co było impulsem do stworzenia własnej marki?

Od dziecka interesowałam się modą i uwielbiałam tworzyć. Manewrowałam między różnymi nurtami sztuki, ale jednak zawsze wracało do jednego. Uwielbiam robić coś dla ludzi, dlatego pomyślałam, że idealnym pomysłem będzie to połączyć. Nie wiem, czy był konkretny impuls do tego, raczej nawarstwiało się to przez lata.

Jak długo trwały poszukiwania idealnej nazwy i dlaczego właśnie ta została wybrana?

Poszukiwania nie były tak długie, jakby można sobie pomyśleć. Wiedziałam, że chcę nazwą nawiązywać do mojego imienia i nazwiska. Gdy miałam już „Mabu", wydawało mi się to za krótkie i kombinowałam tak trochę, aż naszła mnie myśl, żeby nawiązać do miesiąca moich urodzin — „Dec" od „december".
decmabu-sklep.jpg

Co wyróżnia produkty DecMabu na tle innych dostępnych na rynku?

Zdecydowanie są to wegańskie włókna. Wielu projektantów używa włókien odzwierzęcych, takich jak jedwab, wełna, alpaka. Chcę pokazać, że można tworzyć jakościowe produkty bez udziału zwierząt. Np. nie tylko wełna grzeje - bawełna i tencel również mają takie właściwości w zależności od ich gramatury: mogą grzać i ochładzać.

Czy łatwo było odnaleźć się na rodzimym rynku z autorską marką?

Mam duży problem z prowadzeniem social mediów. Regularność to mój największy wróg. Ciężko jest się odnaleźć, a zwłaszcza „wybić". Jest mnóstwo cudownych twórców, więc jest to zdecydowanie droga dla cierpliwych osób, na czym często sama się łapię.

Czy pamiętasz pierwszego klienta lub pierwsze zamówienie? Jakie to było uczucie?

No jasne, że pamiętam! Myślę, że każdy raczej zapamięta taki moment. Gdy zobaczyłam pierwsze zamówienie, dosłownie zaczęłam skakać i krzyczeć z radości. Niesamowite uczucie, bo czujesz, że inni też zaczynają Cię dostrzegać.

Co daje Ci największą satysfakcję w codziennym prowadzeniu marki?

Tworzenie! Uwielbiam mieć czymś zajęte ręce. Cieszę się, że mogę robić to, co kocham i co mnie uspokaja, a jednocześnie móc nazwać to pracą.

Czy zdarzyło Ci się stworzyć coś zupełnie „przypadkiem", a okazało się hitem?

Tak. Zamówiłam sobie włóczki na sweter, ale okazały się za grube na ten projekt. Uznałam, że zrobię z nich czapki. Najpierw zrobiłam sobie, później w rodzinie, a wtedy zaczęły się pierwsze zamówienia. Podobnie było z chustkami letnimi.

Co najbardziej inspiruje Cię do działania?

Bardzo przyjemnie patrzy się na pozytywny odbiór klienta, daje to kopa do działania, ale jednak chyba nie jest to to, co tak „siedzi" we mnie. Myśl, że rozwijam coś wegańskiego i prozwierzęcego, tym samym mogąc poszerzać świadomość klientów, jest bardzo budująca. Zawsze byłam blisko ze zwierzętami i cieszę się, że dzisiaj mogę im jakoś pomóc.

Po jakie tworzywa, surowce lub narzędzia sięgasz najczęściej w swojej pracy?

Najczęściej jest to bawełna organiczna i szydełko, jest to duo idealne.

Jak wygląda Twój proces twórczy - bardziej improwizacja czy plan?

Staram się planować, ale jednak to, co jest dzieckiem improwizacji, wychodzi najlepiej. Trzeba dać się ponieść rękom.

Z jakiego projektu jesteś najbardziej dumna/y i dlaczego?

Nie wiem, czy mam jeden taki projekt. Uważam, że cała moja marka jest odzwierciedleniem tego, co czuję, i cieszy mnie sam fakt, że tworzę.

Gdybyś miał/a wskazać flagowy produkt marki DecMabu – który by to był?

Chyba byłyby to akcesoria letnie, tak ogółem. Mam wrażenie, że część ludzi nadal ma nieufność co do produktów zimowych bez wełny czy alpaki w składzie i łatwiej zaufać tym letnim, czyli powszechnie znanej i niezawodnej bawełnie.

Dla kogo tworzysz swoje produkty?

Chciałabym powiedzieć, że dla wszystkich, ale nie da się tak. Tworzę dla ludzi, którzy nie boją się zaryzykować. Dla ludzi, którzy nie chcą nudnych i beżowych produktów, tylko chcą takich, które pomogą im się wyróżnić i „zabłysnąć". Skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie celuję w wegańską społeczność, bo jest tak, ale zależy mi także na tym, aby dotrzeć do ludzi „spoza" i przekonać do nowych włókien.

Czy tworzysz spersonalizowane projekty? Jakie? Na czym polega personalizacja?

Próbowałam się za to zabierać, ale szybko zrezygnowałam z takiej opcji. W moich produktach czuć i widać, kiedy zrobiłam je sama z siebie, a kiedy były narzucone przez kogoś. Nie umiem robić czegoś, co nie sprawia mi przyjemności, a niestety tak było przy personalizacji.

Czy masz twórcze dziwactwa, z których się śmiejesz?

Nie wiem, czy można to nazwać „twórczym dziwactwem", ale podciągnę pod to yarn blindness, nieważne ile motków, ile kolorów czy ile rodzajów, zawsze jest mi ich za mało.

Jaką emocję najczęściej próbujesz „przemycić" do swoich projektów?

Emocją zdecydowanie będzie szczęście. Nasycona kolorystyka ma odzwierciedlać dziecięce lata radości i beztroski. Poza tym zależy mi na bijącej od moich projektów odwadze i pewności siebie, o którą często ciężko w tych czasach, więc chcę, aby wypływała naturalnie po dodaniu takiego małego akcentu do stylizacji.

Jak reagujesz na ciszę – inspiruje Cię czy męczy?

Oj, bardzo różnie. Ze względu na moje ASD i ADHD bywa to naprawdę skrajnie, więc nie ma tu jednostronnej odpowiedzi.

Czy masz rytuał na „gorszy dzień w pracowni"?

Nie mam czegoś takiego jak gorszy dzień, bo każdy dzień jest idealny na szydełkowanie. Jeżeli mam gorszy czas, to nie ma piękniejszego scenariusza jak kocyk, herbatka i szydełko.

Co zmieniło się w Tobie od czasu, gdy zaczynałaś/eś swoją przygodę z marką?

Szczególnie nauczyłam się cierpliwości, bo było z tym ciężko, a z raczkującą marką potrzeba jej niezmiernie dużo. Do tego zaczynałam moją przygodę przed diagnozą AuDHD, teraz dzięki niej umiem dużo lepiej zagospodarować czas i się zmotywować.

Jakie masz plany lub marzenia związane z rozwojem marki DecMabu?

Nie mam marzeń typu „międzynarodowa marka" czy gwiazdy chodzące w moich produktach. Chciałabym po prostu otworzyć swój mały stacjonarny butik - myślę, że jest to wykonalne marzenie.

Jaką myśl, radę lub słowo otuchy przekazał(a)byś sobie z czasów, gdy wszystko dopiero się zaczynało?

Cierpliwości i wytrwałości! To droga do sukcesu!