edyta-draus-sklep.jpg

Wywiad z Edyta Draus

Co sprawia największą radość w prowadzeniu marki?
Zadowolenie klientów, docieranie do ludzi, którzy utożsamiają się z tym, co robię, kontakt ze światem bez wychodzenia z domu. Rysunek to komunikat – lubię, kiedy budzi emocje. Zdecydowanie nie rysowałabym na bezludnej wyspie, chyba że z dostępem do sieci.
Z jakich materiałów korzystasz najchętniej?
Najprostszych, jestem analogowa. Ostatnio rysuję flamastrem, ołówek i kredki wydają mi się dzisiaj za miękkie. Potem to wszystko skanuję i obrabiam w komputerze. Pewnie nie widać tego na pierwszy rzut oka, ale moje ilustracje powstają z wielu różnych kawałków – stąd konieczność uporządkowania tego w programie. Teoretycznie mogę drukować na wszystkim, co płaskie, ale moim ulubionym medium jest papier. Pod plakat wybieram wysokiej jakości mat, najchętniej 200 g, ale jeśli klient ma jakieś specjalne wymagania co do odcienia lub gramatury albo chce mieć wydruk na płótnie – nie ma sprawy. Mogę sobie spokojnie wyobrazić dom bez kwiatów, bez plakatów – jakoś trudniej.
Jak wygląda proces tworzenia nowego projektu?
Różnie. Czasami wystarcza mi parę minut, innym razem potrzebuję kilku godzin lub dni. Zdarza mi się też wracać do czegoś po dłuższej przerwie albo nagle wykorzystać jakieś gotowe wycinki w kompletnie innym kontekście. Rysuję szybko, ale myślę wolno – i to myślenie nie jest moim sprzymierzeńcem. Bardzo dużo wyrzucam. Często się zastanawiam, dokąd trafiają te wielkie niebieskie worki pełne bazgrołów.

edyta-draus-kontakt.jpg

Czy tworzysz spersonalizowane projekty?
Tak, zdarza mi się realizować zamówienia indywidualne, np. z okazji urodzin, okrągłej rocznicy pracy zawodowej albo ślubu. W takich momentach klient z reguły wie, czego chce, ma określoną wizję, ale jeśli trudno mu ją sprecyzować albo jeszcze się waha – razem ustalamy kierunek. Czasami pozostawia mi całkowitą wolność. Ważnym elementem takiego zlecenia, a dla mnie bodźcem-inspiracją do pracy są zdjęcia osoby, którą rysuję. Lubię celebrować takie projekty, dlatego chętnie poprawiam różne detale do skutku. Tym bardziej że ja też muszę być zadowolona z ostatecznego efektu.
Na co klienci zwracają największą uwagę w oferowanych projektach?
Myślę, że na całokształt, czyli zarówno na przekaz, jak i jakość wykonania, chociaż to właśnie przekaz jest dla nich bezpośrednim impulsem do zakupu. Większość moich klientów chyba się jednak nie zastanawia, czy błękit powinien być cieplejszy, a czerń czarniejsza, co akurat dla mnie ma znaczenie. Sama lubię, kiedy wydruk jest naturalny i nieprzesadzony, ale przede wszystkim zgodny z plikiem, który przygotowałam. Cieszę się, że drukarnia, z którą współpracuję, zapewnia mi ten komfort.
Kim jest odbiorca Twoich produktów? Określ idealnego klienta​.
Idealny to ten, który się zachwyca, kupuje i wraca. Odbiorców mam różnych, jednak zdecydowana większość to kobiety, w dodatku bardzo młode. Odbieram to jako komplement, ale też zagwozdkę, bo przecież mój PESEL zaczyna się od szczęśliwej siódemki. Czasami dostaję wiadomości, że fajnie byłoby, gdybym narysowała też coś o facetach, ale przecież nie będę udawać, że wiem, o czym myślą.
Co jest Twoją codzienną inspiracją do pracy?
Zwykłe życie, banalne czynności, powtarzalność, trochę przyrody, chłodne powietrze. Nie potrzebuję specjalnych bodźców ani ich nadmiaru, bo jestem wystarczająco niespokojna wewnętrznie. Najlepsze pomysły przychodzą mi do głowy właśnie w stanie spokoju i umiarkowanej radości. Nie ma też nic gorszego niż nerwowe szukanie weny albo robienie czegoś na siłę. Nie potrafię rysować na akord. Na cito też rzadko mi wychodzi, bo baranieję pod presją. Nie dbam o częstotliwość, ale kilka lat temu obiecałam sobie systematyczność i tego się trzymam.
Dzień w pracy zaczynam od... Kawy i przejrzenia internetu. 

CZYTAJ W MAGAZYNIE
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER bądź na bieżąco z promocjami, rabatami i nowymi kolekcjami naszych marek